Menu

D U B L I N I A

Pozytywnie i optymistycznie o swoim życiu, podróżach, karierze, kotach i Wszechświecie, z zabarwieniem feministycznym.

Road Rage czyli o tych co na drogach

ewazdublina

Uwielbiam prowadzić samochód. Nie stać w korkach ale jechać - szybko, płynnie, jak w reklamie jakiegoś Audi który sunie pustą drogą a w tle brzmi muzyka.

Trasa z mojego mieszkania do pracy to marzenie kierowcy - po obu stronach góry badź pola czy łąki, pasące sie owce i krowy, wody jeziora migoczące zza drzew by nagle ukazać sie w całej krasie, rankiem albo boski wschód slońca albo unosząca sie nad ziemią tajemnicza mgła, a po poludniu soczysta zieleń trawy kontra sinawe szczyty wzgórz w tle. To znaczy jest to marzenie kierowcy o ile na drodze nie staną mu inni kierowcy... Droga którą jadę ma jedną wadę - nie ma wielu miejsc gdzie można wyprzedzic motoryzacyjna ofermę która z różnych powodów nie powinna mieć prawa jazdy. Pal sześć jeśli oferma jedzie sześcdziesiątką (limit prawie przez calą trasę wynosi 100 km i jest to bardzo bezpieczna prędkość) bo wtedy jakoś sie zawsze wyminie. Gorzej jak oferma prezentuje inny typ (patrz poniżej), albo jak za nią jadą inne. Jednego takiego osobnika się wyprzedzi, dwóch może na niektórych odcinkach, ale trzech czy czterech już nie.

roadrage

Jeżdząc latami autostradą naobserwowałam się i nadenerwowałam na różne typy kierowców, ale na ulicy gdzie jest tylko jeden pas (i drugi w przeciwnym kierunku) rzadko kiedy pobocze i jak wspomniałam, niewiele miejsc na manewr wyprzedzenia, występuje zupełnie inny rodzaj problemów i inne wkurzające zachowania. Osobiście dzielę motoryzacyjne ofermy na typy, którym chętnie przyczepiłabym określające ich plakietki na ich samochodach:

1. Mother Goose czyli mama Gęś

Kierowca z nieznanych mi przyczyn jedzie sobie 60-tką na drodze z limitem sto, gdzie spokojnie i bezpiecznie można by jechac i 120 gdyby nie limit. Mama Gęś wydaje sie kompletnie nie zauważać że za nią zbierają sie inne samochody, przedtem jadące 100 km na godzinę, prowadzone przez ciężko wqrwionych kierowców. Takich którzy dają jak mogą do zrozumienia by pipa sie odsunęła bądź przyspieszyła. Metody nacisku są rożne, ja trąbię i wygrażam. Mother Goose rzadko to dostrzega i tak prowadzi za sobą stadko samochodów jak mamusia gęś prowadzi gęsiątka.  Kiedy w końcu uda się wyminąć takiego osobnika, ponownie trąbię i wygrażam. Powoduje to spadek napięcia i jakąś dziwną satysfakcje. Rzucam też czasem klątwą typu: " a żeby ci trzy tiry i traktor wyjechały na drogę i żebyś się wlókł dwudziestką". 

road_rage

2. No more than 80 - nie wiecęj niż 80.

Osobnik jak Mother Goose ale zamiast 60 na godzinę jedzie 80. Gorzej, bo trudniej wyprzedzić. Zauważyłam ze jak Matka Gęś czasem sie nieopatrznie rozpędzi do 65,70 km (jak z górki jest) to No More Than 80 jedzie cały czas z tą samą prędkością co jest trochę przerażające. I dziwne bo na jedynym odcinku z ograniczeniem do 60-ciu też jedzie 80. Fenomen którego nie mogę wytłumaczyć.

3. Oh shit, bend ahead - O q.wa, zakręt

Taki kierowca na pozór jedzie szybko i sprawnie. Po idealnej prostej, Ale niech pojawi sie zakręt, a wlaściwie lekkie odbicie drogi pod takim niewielkim kątem że jak już zwolnić to ze 100 do 90, on dostaje paniki. Podchodzi więc to niego tak jak do serpentyny gdzieś w górach na Krecie, czyli maksymalne zwolnienie do 40stki  i ostrożne manewrowanie pojazdem jak na lodzie. A kiedy taki kierowca skręca w boczną drogę to przygotówka zaczyna sie na 5 min zanim owa droga sie pojawi. Zwalniamy. Zwalniamy. Czy już widać wjazd do naszej chaty? Jeszcze nie? Och to sobie zwolnimy w razie czego, jakbyśmy przeoczyli. O, jest zjazd. Nic nie jedzie z naprzeciwka ale co tam, stajemy. Stajemy w miejscu. Patrzymy przed siebie i za siebie. Powoli skręcamy. 

roadrage1

4. No fecking way I 'm overtaking - Za ch.a nie wyprzedzę

Taki kierowca również na pozór jedzie szybko i sprawnie. Dopóki nie pojawi sie przed nim Matka Gęś albo np traktor. Koniec. Nie wyprzedzi. Nic nie jedzie z naprzeciwka, traktor porusza sie 30 na godzinę, zjeżdża na bok, macha ręka by go minąć. Nie minę. Nie wolno mijać. Mijanie to ZUO.

5. No fecking way you'll overtake me - Za ch.a nie wyprzedzisz

To jest podgrupa Matek Gęsi. Matka Gęś jedzie bardzo wolno i nie reaguje na gesty, zajeżdżanie, miganie światami itp. Wreszcie zaczyna się ten odcinek drogi kiedy możesz drania wyminąć wiec sygnalizujesz i zaczynasz wyprzedzać. I co się wtedy dzieje? Oferma włącza turbodopalanie i jak nie ruszy z kopyta. Nagle okazuje się ze potrafi jechać 100 albo i 130 na godzinę. Bo przecież honor ma i wyprzedzić sie nie da. Oczywiście i tak go wyprzedzam. Z trąbieniem i wygrażaniem. I jak tylko minę to on zwalnia znów do 60 km.

road_rage1

6. Minus 20 - Minus dwadzieścia

Taki kierowca wykonuje w pamięci obliczenia matematyczne, a konkretnie od dopuszczalnej prędkości odejmuje 20 i tak jedzie. Można 100 to on 80, można 60 to on 40. Ale kiedy zauważy samochód policyjny mierzący prędkość to zwalnia do 40stu, niezależnie od limitu. Bo tak. 

Wyjazd do pracy badź z pracy to gra. W "ile oferm się dziś wyprzedzi". Czasem nie trzeba bo ku mojej radości gdzieś skręcają, czy na stację czy gdzieś w bok. Odliczam wtedy jak w opowiadaniu Agathy Christie o 10 małych murzynkach żołnierzykach - "I zostało tylko trzech..." Na szczęście znacznie częściej zdarza sie że droga jest pusta a ja wpływam jak na suchego przestwór oceanu, albo co prawda - glównie rano - sznur samochodów przede mną taki że początku nie widać, ale każdy sunie setką i nie ma co sie wychylać. 

Są też pewne reguły których trzeba przestrzegać - nauczyło mnie tego doświadczenie. Na przykład: jeśli jedziesz płynnie i szybko w grupie jadących podobnie osobników i nie masz na co narzekać, NIE zatrzymuj sie na stacji albo nad jeziorem żeby zrobić zdjęcie. Bo to się zemści. Kiedy ponownie dolączysz do ruchu utkniesz wśród oferm. Nie utrzymuj zbyt dużej odległości między tobą  a szybko jadącym samochodem. Bo ani sie nie spostrzeżesz a  jakiś dziad starą Toyota wytoczy się gdzieś z bocznej dróżki i będzie się wlókł.  

Pierwsze światła mam dopiero prawie przy samej pracy i tam z kolei można zaobserwować kolejną ciekawą rzecz mianowicie Lęk przed zielonym (Green phobia).  Otóż są kierowcy którzy boją sie zielonego koloru. Kiedy z daleka pojawiają sie pierwsze światła i widać zielony, taki kierowca zwalnia, choć wcale nie musi. Nikt przed nim nie jedzie (albo sporo przed nim) ale strach jest silniejszy. Zbliża sie do zielonego coraz bardziej i CORAZ BARDZIEJ ZWALNIA. I zwalnia. I zwalnia. W razie gdyby zielony nagle zrobił HA HA! i zmienił sie na czerwony w ułamku sekundy. Ale nie zmienia sie i coraz bardziej śmieje sie kierowcy w twarz tą zielonościa. Kierowca wciąż nieufnie, na drugim biegu zbliża sie do skrzyżowania. Q.wa - ciągle zielone. Jaja czy co? Trzeba niechętnie przejechać. 

Czasem kierowca odetchnie z ulgą kiedy doturla się do końca linii i swiatło zmieni sie na żółte. I potem kolejna trauma bo dopiero co sobie człowiek odpoczął a tu znów zielone! I masz! A tu człowiek nieprzygotowany. Przecież zrelaksował sie, bieg na luz, noga z pedała, telefon sprawdzał, kanały w radiu zmieniał. Co? Znów zielone? No dobra, ruszam. Co oni tak trąbią z tyłu??

road_rage3

 

Komentarze (17)

Dodaj komentarz
  • marga77

    zwalnianie do 30kmh przy przejściu da pieszych, gdzie jest pińçdzieśiąt ... mój namberłan do odstrzału! resztą nawet się wkurwiać nie chcę teraz :D

  • tessa37

    Haha:)
    Ci u ze stala 80, to moze tempomat zapuscili? I nie wiedza ca dalej;)
    Ja sie musze przyznac, ze mnie irlandzkie drogi (po niemieckich autostadach;) troche przerazaja; ( Za to iralndzkie autostrady to marzenie kazdego kierowcy, takie pusciutkie:)

  • tessa37

    PS Dodaj jeszcze grupe pt.turyści z kontynentu;)

  • Gość: [Jaro] *.stansat.pl

    w w-wie nikt nie przestrzega prędkości. Jest ograniczenie do 60 to wszyscy (+/- 90%) jadą 70. Ja przestrzegam prędkości, bo tak mam. No to jeżdżą mi na zderzaku różne warszawskie cwaniaczki. Generalnie refleks mam świetny, z racji różnych sportów uprawianych jeszcze do niedawna, ale wiem, że ze zawsze można dostać w maskę bo wypadek z definicji jest czymś czego nie jesteś w stanie przewidzieć. Dlatego nie śmigam 130 i więcej na autostradzie. Jeżdżę też ostrożnie z innej przyczyny. Gdyby cokolwiek mi się przydarzyło, to oznacza to spore straty finansowe i wcale nie chodzi mi tutaj o samochód. Chodzi o to, że jak masz wypadek to jesteś wyłączony z pracy zawodowej oraz kilku innych dosyć istotnych aktywności. A to już poważna sprawa.

  • ewazdublina

    Jaro, nie chodzi o niebezpieczna jazde. Przestrzegam limitow i przepisow, nie ryzykuje. Clarkson powiedzial raz ze kierowcy ofermy sa wielkim zagrozeniem na drodze, juz nie wspomne o tym ze tworza korki.

  • Gość: [ewazdublina] *.bas512.cwt.btireland.net

    Tessa, mamy tu drogi z ograniczeniem do 100 km po ktorych sie nie da jechac szybciej niz 60 :) Ale ta moja to droga tzw national a wiec bardzo dobrej jakosci i szeroka.

  • ewazdublina

    Marga :)

  • tessa37

    Mnie ogolnie w Irlandii te ograniczenia dosc intryguja, taka autostrada, po ktorej spokojnie i 200 mozna by pruc, bo pusta, gladka i szerkoa trzypasmowka, a ograniczenie czasami do 100 i taka wlasnie, o ktorej piszesz, ze i 60 (dla przybysza z kontynentu;) strach jechac a ograniczenie...tez do 100;) Mnie na tych, o ktorych pisze, glownie o zwierzeta chodzi, bo bardzo duzo widzieliśmy zabitych psow i kotow po drodze:( (duzo w porownaniu do tutaj, w Niemczech), a nie raz nie dwa zwalnialismy, czy nawet sie zatrzymalismy myslac, ze moze cos polzywe i potrzebujace pomocy na podjezdzie do cottage'u w szczerym polu lezy i oddychalismy z ulga widzac zdziwiony wzrok: "a wy tu czego, moja posiadlosc";) O baranach i owieczkach wyskakujacych w najmniej przwidzianym momencie nie wspomne;)

  • ewazdublina

    Tessa, na szczescie ja bardzo rzadko wudze zabite zwierzeta na tej konkretnej drodze, jezdze nia od lutego tamtego roku i moze 3, 4 razy zdarzylo sie. Smutne to jest bardzo. To sie dzieje najczesciej noca kiedy zwierzecia nie widac. W ogole to na jednym odcinku jest dom kolo ktorego non stop kury sobie chodza, i one spryciary nigdy na droge nie wychodza tylko obserwuja samochody, mimo to ja zawsze jestem wyczulona i uwazam jakby nagle jakas dostala mysli samobojcze.

  • tessa37

    No i psow sporo biega luzem, my nieprzyzwyczajeni, kiedys za takim kundelkiem kawal jechalismy, bo balismy sie, ze nam wskoczy pod kola akurat, jak przyspieszymy, jakis niecierpliwy;) za nami nas wyprzedzil i faktycznie w tym momncie kundelkowi zachcialo sie skrecic, pare centymetrow zabraklo, zeby go ten wyprzedzajacy przejechal, myslalam, ze zalawu dostane. A kawalek dalej zobaczylismy ten napis, ktory wrzucilas na fejsie (tez zdjecie zrobilam:)- NO DOGS;)

  • Gość: [dvt] *.opaltelecom.net

    Nie jezdze, ale sie uczylam tu w UK i prawda jest taka, ze pipy tak jezdza, bo tak sie tu uczy jezdzic! Zwalniac na widok zielonych swiatel just in case, zwalniac przed zakretami do zera, zaciagac reczny za kazdym (!) razem, jak stajemy na swiatlach albo czekamy aby wlaczyc sie do ruchu...Moze tez mentalnosc jest inna, ludziom sie nie spieszy, ani im nie zalezy, zeby mknac jak Audi w reklamie, tocza sie wolno Toyotkami bo i tak sie dotocza do celu, wiec po co zasuwac :)

  • ewazdublina

    Niech ci co sie nie spiesza ustapia tym co spiesza I bedzie git ;)

  • marga77

    w mojej okolicy wyjazdy na autostradę są w postaci ronda i niestety zawsze natknę się na jakiegoś/jakąś, co tego nie widzą i trzeba wiać, jak się nie chce ujść z życiem, jak już człowiek ujdzie z tym życiem,to nie na długo, albowiem chwilę potem jest wprawdzie czteropasmówka, gdzie ciężarówki jadące już po autostradzie mające zakaz wyprzedzania, nic innego poza wyprzedzaniem nie robią, jak już człowiekowi udało się wbić w nurt, a posiada na ten przykład Mercedesa z 350 quniami, o szybkiej jeździe lewym pasem może zapomnieć, albowiem nagle wszystkim zaczyna się wydawać, że mają bolidy formuły pierwszej i w rezultacie prawym pasem jedzie się szybciej niż lewym, poza tym notoryczne nie używanie kierunkowskazów, notoryczne siedzenie mi w bagażniku, światła awaryjne tu są bardzo pomocne! notoryczne zwalnianie do zera przed zakrętem, notoryczne wyprzedzanie po to, aby potem jechać przede mną o 20 km/h mniej, aniżeli jest dozwolone, nagłe hamowanie na pomarańczowym kiedy można jeszcze spokojnie przejechać, ciężarówki, motocykliści, taksówkarze, rowerzyści, piesi nie przechodzący na pasach lub światłach, zwłaszcza zimowym wieczorem i doprawdy nie trzeba być mistrzem kierownicy, aby tak nie jeździć, wystarczy trochę wyobraźni, rozumu i znajomość przepisów

  • ewazdublina

    Marga juz niedlugo bede jezdzic po Bawarii wiec sie przekonam jak to jest na niemieckich drogach :)

  • marga77

    a tam jakos szczególnie było odczuć, że wszyscy muszą jechać lewym pasem :D

    odcinek A3 w mojej okolicy jest najbardziej uczęszczanym odcinkiem autostrady w tym kraju, jadąc około 120 km po portugalskiej autostradzie do hiszpańskiej granicy naliczyłam trzydzieści dwie ciężarówki bo obu stronach autostrady, koło mnie tyle można naliczyć w jedna stronę na przestrzeni pół kilometra, portugalskie autostrady są dla mnie stworzone wręcz, człowiek włącza tempomat i podziwia okolice, a samochód sam jedzie :) reszta tez nie jest gorsza, od naszego domu mam do najbliższego miasta, gdzie jest supermarket, lekarz, stomatolog, ginekolog i apteka mam osiem kilometrów, w tym cztery po mojej własnej drodze, a reszta po spokojnej szosie lokalnej i pięknej okolicy, jeszcze jeden powód żeby tam zamieszkać, do Lizbony mam nota bene tylko dwieście kilometrów :)

  • Gość: [Irolka] 51.37.122.*

    Świetne kategorie, wszystkie spotykam na drodze :) Zmieniłam teraz auto na takie, co ma 100KM i kopa, bo fabią wyprzedzałam tylko z górki albo na prostej z 2km widoczności ;) Zawsze dziękuję awaryjnymi jak auto jedzie wolniej, ale zjeżdża na pobocze, żeby można było je wyprzedzić. Ale rzucam qrwami jak jadę i widzę, że samochód stoi na bocznej drodze i szykuje się do wyjazdu, stoi i stoi więc myślę, że czeka aż przejadę, ale NIE! Jak już jestem blisko, to on/ona wyjeżdża mi przed nos, i nawet czasem nie zjedzie na pobocze!! Zawsze migam wtedy długimi i bluzgam ale niestety nie słyszą patałachy ;)

  • ewazdublina

    Irolka, o tak. Takim to tylko bluzgac. Tez mi sie to zdarza. A teraz jak jest goraco to wyjechaly na drogi te wsztskie vintage convertible, i mnie trafia bo jedzie to srodkiem drogi 40stka i blokuje ruch...

Dodaj komentarz

© D U B L I N I A
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci