Menu

D U B L I N I A

Pozytywnie i optymistycznie o swoim życiu, podróżach, karierze, kotach i Wszechświecie, z zabarwieniem feministycznym.

Trzy ogrody

ewazdublina

Krótka relacja z kolejnych 3 ogrodów które odwiedziłam w ostatnich kilku tygodniach. Byłby czwarty - Mount Usher Gardens - gdyby nie to że zapomniałam wziąć z sobą iphona którym robię zdjęcia. Nie wzięcie iphona miało też inne skutki. Umówiłam się na wycieczkę z przyjaciółką nie tylko blogową M (blog Out of Box). Podjechałam pod jej dom który jest tak mniej więcej godzinę jazdy od mojego, i dzwonię dzwonkiem do drzwi. Pieprzony dzwonek nie działa. Zatelefonować nie mogę bo nie mam czym, więc się tłukę. Wołam. Szarpię klamką. Nic. I jak już miałam wkurzona wracać do domu to zorientowałam się ze koleżanka mieszka w domu obok...Do Mount Usher Gardens jeszcze kiedyś pojadę i wtedy mam nadzieję już z iphonem, więc będzie okazja do pokazania Wam tego pięknego miejsca.

Zacznijmy zatem od Heywood Gardens w hrabstwie Laois. Posiadłość Heywood House została zbudowana w 1773 r. przez Michaela Fredericka Trencha, pochodzącego od francuskich hugenotów, znanego jako Lord Ashtown. Jako młody bogaty człowiek French podróżował po Europie i to właśnie architektura Włoch i Francji zainspirowały przyszły kształt domu oraz ogrodów Heywood.

Heywood Gardens

Heywood Gardens

W roku 1900 majątek przeszedł w ręce Hutchensona Poe, ożenionemu z potomkinią Frencha, który zainwestował majątek w renowację dworu i zbudowanie ogrodu od frontu domu, z charakterystyczą fontanną której strzegą żółwie. Ogród zaplanował słynny architekt zieleni Sir Edwin Lutyens.

 Heywood Gardens

Heywood Gardens

Po jakimś czasie rodzina Poe opuściła Heywood. W 1940 roku dom zakupił kościół, ale w 1950 roku wybuchł pożar który strawił go całkowicie. Ogrody i park pozostały nietknięte i dziś można po nich spacerować bez żadnej opłaty. Jest bardzo pusto i chicho bo właściwie nikt tam nie zagląda.

 Heywood Gardens

Heywood Gardens

Jadąc tam zabładziłam i wspomogłam się nawigacją, która skierowała mnie w takie polne dróżki że nie mogłam uwierzyć że gdziekolwiek dojadę. W końcu nawigacja stwierdziła że "you reached your destination" mimo że zatrzymałam się gdzieś przy murze, bez śladu wejścia. Już miałam się wycofać kiedy spojrzałam przez okrąglą dziurę i zobaczyłam taki widok:

Heywood Gardens

Poźniej zrozumiałam ze przyjechałam z tzw. "d.upy strony". Z drugiej był normalny wjazd i duży parking.

heywood house

Tak wyglądał Heywood House. Zdjęcie ze strony askaboutireland.ie

Następny w kolejce Burtown House and Gardens znajduje się zaledwie 15 minut jazdy od mojego domu. Dom zbudował w 1710 roku Robert Power który należal do wspólnoty kwakrów, protestanckiej sekty religijnej. Posiadłość dziedziczona w linii żeńskiej znajdowała się w rękach wielu rodzin z których każda coś zmieniała, dobudowywała, dodawała. 

Burtown House

Na stronie internetowej pisze że wstęp do ogrodów kosztuje 6 euro, ale kiedy tam zajechałam nie było nikogo kto sprzedaje bilety, ani nawet żadnej budki czy bramy. Galeria i kawiarnia owszem były ale zamknięte. Na jednym ze stolików wylegiwał się kot.

Burtown House

Oprócz mnie było tam tylko dwoje innych ludzi, oglądających uważnie każdą roślinkę. Ogrody Burtown podobały mi się bardziej niż Heywood, jest tam więcej uroczych zakamarków, pergoli i tajemniczych przejść w żywopłotach.

Burtown House

Burtown House

 

Burtown House

Burtown House

Ostatni ogród to ten okalający zamek w Birr. Robi wrażenie ale ja i tak przekładam nad niego mój ukochany Altamont. Zamek otoczony fosą pochodzi z XII wieku choć był wiele razy modernizowany, stąd gotycki wygląd nadany mu dużo później. Na zwiedzanie go trzeba sie umawiać online, ale ja i tak zainteresowana byłam wyłącznie ogrodem w którym znajduje sie najstarszy w Irlandii wiszący most i najwyższe w Europie bukszpany tworzące romantyczne alejki. Bardzo ciekawie napisała o tym miejscu Taita wiec odsyłam do tego posta jej autorstwa.

Birr

 Birr

Jeśli ktoś ma gest to może przejechać sie po ogrodach i parku dorożką. Niestety zwiedzających jest sporo w tym też rodzin z dziećmi, więc nie ma tej intymnej atomsfery jak w opisanych powyżej miejscach.

 Birr

Drzewo na zdjęciu nie wygląda na ogromne, a jednak średnica pnia jest wysokości C. czyli około 186 cm.

A to wiszący most, niestety nie do przejścia:

Birr

Birr

Birr

I na koniec słynne bukszpany:

Birr  

Komentarze (14)

Dodaj komentarz
  • lifebreath

    fantastyczne miejsca i ciekawe zdjęcia. Aż mnie dziwi, że niektóre nie są popularne i że tak tam pusto.

    Nie znam się na ogrodnictwie, ale pamiętam że zwiedzając kiedyś zespół pałacowy w Dusseldorfie przeszedłem również do części ogrodowej - ta była podzielona na dwa odrębne ogrody - angielski i francuski. Oczywiście w swojej naiwności myślałem że to ta francuska część będzie och i ach, ale okazało się, że przy tej angielskiej wyglądała strasznie mizernie. To był tak wielki kontrast że nawet się zastanawiałem, czy ktoś nie robi złośliwej reklamy ogrodom typu francuskiego ;)

  • marga77

    może tylko w sezonie to sześć ojro, z takim czymś spotkałam się już często w Mniamcach, ze poza sezonem hulaj dusza, a w sezonie trzeba płacić ... piękne okolice i piękne zdjęcia :)

  • tessa37

    No i widzisz, wrocilam wypoczeta z fantastycznego urlopu, zajrzalam do Ciebie...i mi sie znow chce na urlop;)
    A tu ponad miesiac trzeba czekac;)

  • ewazdublina

    Lifebreath, tez sie nie znam, troche o typach ogrodow nauczylam sie zwiedzajac je, faktycznie angielskie sa "bogatsze" w rosliny i ogolnie duzo ladniejsze moim zdaniem niz francuskie. A juz najlepsze sa ogrody ktore lacza style.

  • ewazdublina

    Tessa :)

  • ewazdublina

    Marga, moze tak byc ze w sezonie sie placi :)

  • taita03

    Ogrodow Burtown nie znam, chyba nigdy o nich nie slyszalam. Bylam za to w Heywood z goscmi z Polski i wrocilam usatysfakcjonowana. Przyjemne miejsce i tak jak piszesz - zaciszne, raczej malo znane. Azjatow nie bylo ;)

    Teraz jestem na urlopie na wygwizdowie w Mayo, gdzie nawet nie ma drzew, a co dopiero mowic o bujnej roslinnosci ogrodowej. Zamiast ogrodow mam pastwiska, gdzie regularnie tucze konie tonami marchewek, jablek, suchym pieczywem i kostkami cukru :)

    Wielkie dzieki za podlinkowanie mojego wpisu! Bardzo pozytywnie i milo mnie zaskoczylas!

    A teraz juz koncze, bo pisanie na telefonie jest tak przyjemne jak wyrywanie wlosow z glowy ;)

  • ewazdublina

    Taita, ja ostatnio gugluje ogrody i znajduje takie o ktorych nigdy nie slyszalam, i staram sie tam jechac :) Pastwiska z konmi tez sa interesujace :) Pozdrawiam!

  • Gość: [dvt] *.dynamic.dsl.as9105.com

    Smutno mi, kiedy piekne miejsce ktore tetnilo zyciem przez iles tam pokolen na koniec popada w ruine i zapomnienie...Dlaczego ?

  • ewazdublina

    No smutno, taki piekny dom i juz go nie ma. Ale przynajmniej ogrody zostaly i sa bardzo zadbane.

  • krisskala

    Te fotki są obłędne!

  • ewazdublina

    Krisskala, dzieki :) Miejsca ladne to i fotki ladne :)

  • Gość: [Evka07002] *.dyn.optonline.net

    Dzieki za kolejne wspaniale wycieczki .Jestem wrecz oczarowana tymi ogrodami .I tak jak mowi Dita smutno ze kiedys takie miejsca tetnily zyciem a teraz malo kto odwiedza.Ja nie lubie tlumow takze dla mnie w sam raz :-)

  • ewazdublina

    U nas w Irlandii poza Dublinem rzadko sa tlumy :)

Dodaj komentarz

© D U B L I N I A
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci