Menu

D U B L I N I A

Pozytywnie i optymistycznie o swoim życiu, podróżach, karierze, kotach i Wszechświecie, z zabarwieniem feministycznym.

I obyś żył 100 lat...

ewazdublina

Jedno z obiegowych życzeń jakie składa sie komuś w jego urodziny to "100 lat". 100 lat niechaj żyje nam - to brzmi jak klątwa a nie jak coś dobrego i pożądanego.

Babcia C. skończyła niedawno 99 lat. Już od conajmniej 10-ciu marzy o śmierci. Nic jej nie dolega i pewnie to jest powód długowieczności. Ma dobrą opiekę, niczego jej nie brak w sensie materialnym, a jednak doczekać się nie może tego kiedy w końcu zamknie oczy i ich już nie otworzy. Rodzinie mówi że ma po prostu dość, już się nażyła, denerwuje ją niedołężność, to że już tak nie widzi, nie słyszy i nie jest sprawna jak kiedyś. To że każdy umarł a ona jeszcze nie. Dłuży się jej każdy kolejny dzień. Ponieważ umysł ma wciaż sprawny, żartuje że ktoś kiedyś rzucił przekleństwo " niech nam babcia żyje 100 lat" i na szczęście jej tylko niecały rok został. Ostatni miesiąc jest zły, babcia praktycznie ginie w oczach, życie z niej ulatuje. I czeka na ten koniec jak na zbawienie a tu nic. C. odwiedza ją prawie co tydzień i kiedy wraca zawsze mówi że ma na nadzieję iż on zejdzie z tego świata znacznie szybciej.

Patrzę na fotografię tej obcej mi kobiety - jedyne jakie pozostało z jej młodości, i myślę jaka to szkoda że tak naprawdę to jej dzieci i wnuki nic o niej nie wiedzą. W kim się podkochiwała jako nastolatka, z kim się pierwszy raz pocałowała, o czym marzyła i ile z tego się spełniło. Co robiła podczas wojny? Czy miała jakieś sekrety? Kiedy odejdzie moje pokolenie, przynajmniej zostaną po nim blogi, zdjęcia na insta i selfie z dzióbkiem na fejsbuku. Na szczęście ja dużo wiem o mojej babci bo wypytywałam się o wszystko i wysluchiwałam opowieści z jej młodości. Mamę też wypytuję ale z tego co czuję to ona ma tajemnice których nie wyjawi. Każdy człowiek nosi w sobie jakąś opowieść, szkoda że często nikt jej nie slyszy bądź nie pamięta.

A ja nawet nie znam swoich przodków ani w sumie dalszej rodziny. Od lat mam zamiar poprosić mamę żeby naszkicowała mi drzewo genealogiczne, tyle przynajmniej ile pamięta, ale jakoś ciągle o tym zapominam. Wiem że siostra mojej babci od strony ojca walczyla we francuskim ruchu oporu i jako dziecko odwiedziłam nawet pomnik ku czci działaczy którzy zginęli w bombardowaniu, jest na nim jej imię. Nasze drzewo ma wielką odnogę francuską ale i ponoć amerykańską - mój ojciec był święcie przekonany że jest spokrewniony z jednym ze znanych swego czasu piosenkarzy amerykańskich polskiego pochodzenia. 

Oglądam czasem program "Who do you think you are" w którym znane osoby szukają wiadomości o swych przodkach. Odwiedzają miejsca gdzie dalecy krewni się wychowali, oglądają zdjęcia, ze wzruszeniem czytają każdą wzmiankę w starych dokumentach. Ian McKellen na przykład odkrył że wcale nie jest pierwszym aktorem w rodzinie, bo jego przodek również nim był, i wg recenzji bardzo dobrym. Co by nie mówić, jest coś w więzach krwi co łączy i fascynuje. Jak na razie wiem że jedna z moich prapraciotek zabiła męża siekierą - to dobry start na grzebanie w przeszłości ;)

Komentarze (29)

Dodaj komentarz
  • sekretarka.bozeny

    Hahaha, no start masz rzeczywiście świetny :D Siekiera w rodzinie musi być, a co. ;)

    Ale prawda z tą przeszłością. Bożenki babcia kryła takie informacje - nie chciała pamiętać wojny i wszystkiego, co z tym związane, dziadka tez pilnowała, żeby cicho siedział. Jak raz jej się wymsknęło, że była na robotach w Niemczech i z głodu koleżanki podkradały kurom jaja i wypijały na surowo, to mała Bożenka też miała łzy w oczach.

    No cóż. Babci Bożenka życzy słońca. Po której stronie tęczy będzie je chciała, to niech ma.

  • tessa37

    Ja od strony mamy takie drzewo mam do XVII wieku wstecz, łącznie z herbem i kiedyś wyłożyłam w jednej której jestem szlachcianka;)
    Od strony taty niestety kompletnie nic, znam tylko historię moich dziadków, którzy poznali się wywieziono na roboty w czasie wojny w Niemczech, tu urodził się mój tata, mój dziadek po wojnie nie chciał wracac do komunistycznej Polski, robił interesy z Niemcami, Amerykanami i Niemcami;)
    Po kadzieli u mnie kobiety są dlugowieczne i sprawne i tez mam nadzieję taka być, żeby nadrobić wszystkie zaległe książki (obojętnie w jakiej formie, która będzie wtedy popularna,)

  • lifebreath

    Jeśli chodzi o księgi genealogiczne - jeśli czegoś nie pomyliłem - to Mormoni chyba prowadzą taką bardzo szczegółową ewidencję, która ma coś wspólnego z ich religią. I podobno można poprosić o informacje o swoich przodkach zupełnie bez opłat i jakichś urzędniczych uciążliwości.

    Moi dziadkowie obaj nie żyją już. Babcie żyją, ale jedna cieszy się znacznie lepszym zdrowiem niż druga. Ta, która bardziej choruje, jest zamknięta w swoim mieszkaniu (niestety na drugim piętrze i bez windy) od kilku lat mówi o tym, że ma już dość. Ta druga prowadzi życie zupełnie inne i pomimo podobnego wieku powiedziałbym że jest bardzo aktywna. Myślę sobie, że jakość życia jest niezmiernie ważna. I chyba ważniejsza nawet niż jego długość.

  • marga77

    moja Babcia opowiadała często i młodości, ale dziwnie się te opowieści w 1939 roku kończyły, moja matka pisząc książkę o dziejach szczecińskich rodzin mozolnie doszła do tego, jakie były losy jej rodziny w czasie wojny, stąd wiem, że Babcia która była z zawodu laborantka, po śmierci męża w 1939 roku, umarł po operacji przepukliny na skręt kiszek, zostawszy sama z pięciorgiem dzieci, moja trzy letnia matka była najmłodsza, zatrudniwszy nianię do dzieci i gosposię, obie kobiety uratowała tym samym od wywózki na roboty w głąb Niemiec, poszła do pracy jako laborantka w szczecińskiej cukrowni, gdy po raz drugi wyzwolono Szczecin, te właśnie kobiety nie dość, że Babcię okradły, to zadenuncjowały kłamliwie (żeńska część mojej rodziny po kądzieli ma wyjątkowe szczęście do wrednych karłów i gnomów), tym sposobem dwóch najstarszych synów razem z Babcią władza ludowa przeznaczyła na wywózkę, na Sybir, a trójkę młodszych dzieci, umieścili w domu dziecka, uratował ich Babci brat, przedwojenny mniamniecki oficer, którego rodzina wyklęła, bo ożenił się z biedną polską dziewczyną imieniem Kunegunda, sam przechodząc przedtem na polskie obywatelstwo, gdy wybuchła druga światowa, mniamniecką rzeszę guzik to obchodziło i Babci brata (Melchior mu było), zaciągnęli do Wermachtu, z którego zwiał zaraz jak Anders zaczął tworzyć swoją armię i właśnie powrót brata uratował Babcię i synów z wywózki i resztę dzieci z sierocińca, nie mniej jednak ubecja miała na niej zawsze czujne oko, gdy zmarł Stalin, wsadzili Babcię na kilka dni do pierdla, skąd ja znowu brat ratował, bo moja matka, lat wtedy dwanaście, zachichotała na szkolnym apelu, zorganizowanym z okazji śmierci wodza :)

    dla mnie horrorem jest, gdy pomyślę że mogę być niedołężna i skazana na pomoc innych, mamy z Miśkiem wprawdzie dodatkowe ubezpieczenie, żeby nie być skazanym na społeczny dom opieki, ale to słaba pociecha z faktem, że nie mogłabym sobie sama podetrzeć odwłoka, mam nadzieję, że przedtem uda się mi zorganizować jakaś eutanazję i z tą nadzieja żyję :)

    babci zatem 101 lat :)

  • Gość: [dvt] *.static.as9105.net

    Zaluje, ze nie dowiedzialam sie wiecej od moich niezyjacych juz dziadkow. Mieli niesamowite wspomnienia i opowiesci, choc nie wszystkim sie chcieli dzielic. Babcia sie w kims kochala za wczesnej mlodosci, ale w wieku 16 lat zostala wydana za maz za dziadka, zeby sie starszy facet nia zaopiekowal 'bo byla wojna' i samotnej kobiecie bylo ciezko. Za wojny urodzila pierwsze dziecko, mojego ojca...i poszla do pracy w fabryce telefonow polowych Ericssona, pod supervisorem volksdeutchem, ktorego bardzo cieplo wspominala. Niemcow tez zreszta nie wspominala zle, sprawdzali jej dokumenty, jak wracala ze zmiany po godzinie policyjnej i nazywali ja 'panenka', oraz podrywali, bo byla ladna. Straszne czasy, ale i fascynujace zarazem. Co do zycia do setki, jakbym byla sprawna i zdrowa, to czemu nie ;)

  • Gość: [Anna] *.darnet.pl

    Ja namówiłam moja mamę na spisanie wspomnień - bo pamięc jest bardzo ulotna. I drzewo genealogiczne mamy spore, to znaczy sporo wstecz uzupełnione. A czy chcę zyć sto lat... jeszcze nie wiem.

  • Gość: [Kabajo] 86.47.236.*

    A moj pradziadek wrocil z pierwszej wojny z Hiszpanka, jakze bylam zawiedziona kiedy sie dowiedzialam, ze to byla grypa tz hiszpanka i ze zaraz potem zmarl.
    Trafilam tu po lancuszku z innego bloga i chyba zostane jesli mozna.
    Pozdrawiam serdzecznie autorke :)

  • ewazdublina

    Sekretarka.bozeny no wlasnie, moja babcia zawsze mowila ze jak nie glodujemy i nie musimy przed bombami uciekac to jest dobrze. Nauczylam sie od niej doceniac takie rzeczy.

  • ewazdublina

    Tessa no wlasnie, ciekawe jaka forma bedzie popularna w przyszlosci :)

  • ewazdublina

    Lifebreath masz racje, jakosc zycia jest wazniejsza niz dlugosc. Moje babcie I dziadkowie juz nie zyja. Po babci od strony ojca mam silna osobowosc a po drugiej zamilowanie do ksiazek.

  • ewazdublina

    Marga, ja od zawsze mam plan ze w pewnym wieku pojde na strzelnice i tam dokoncze zywota z wlasnych tak I na wlasne zyczenie.

  • ewazdublina

    Dita, moja babcia o czym juz kiedys wspominalam, o Niemcach okupantach z ktorymi miala do czynienia tez miala dobre zdanie. Ona I znajomi sie ruskich bali...

  • ewazdublina

    Anna, swietny pomysl :)

  • ewazdublina

    Kabajo bardzo mi milo :) haha niezla pomylka :) od razu mi sie przypomnialo jak moja kolezanka myslala ze ostatni zajazd na Litwie to byla ostatnia knajpa z wyszynkiem na trasie ;)

  • lifebreath

    @Marga
    Zawsze mnie zastanawia jak to się dzieje, że są ludzie, którzy potrafią tak "pięknie" odpłacić za okazaną im dobroć. No nie mieści mi się to normalnie w głowie. I zawsze doszukuję się jakichś powodów - że ktoś nie chciał, że został zmuszony, zaszantażowany (i potem nie miał możliwości przeprosić i się wytłumaczyć). No nie wiem, chyba jestem naiwny jak moja siostrzenica, bo nie mogę tego kompletnie zrozumieć.

    @Ewa
    Ale że co... że jak... chcesz się tak... "rozbryzgać" na oczach innych? Przecież to nieestetyczne! :)

  • ewazdublina

    Skuteczne :)

  • lifebreath

    Ja rozumiem, że skuteczne (acz z tym też różnie to bywa) ale osobiście bym myślał o czymś nieco innym niż rozwiązanie typu: "z przodu mała dziurka, a z tyłu nie ma połowy pleców". Przecież ktoś to musi potem sprzątnąć! :)

    A już tak poważnie - wolałbym jakąś farmakologię. Czysto. Estetycznie. Bez bólu.

  • ewazdublina

    Nie kazda amunicja robi z tylu wielka dziure. Pracowalam wiele lat w salonie sprzedazy broni to sie znam :)

  • marga77

    myślę że tacy są ograniczeni do tego stopnia, że chęć niesienia im pomocy odczytują jako słabość, tym bardziej jak ta pomagająca osoba, w ich oczach, żyje lepiej od nich, jakby się tego "lepiej" nie rozumiało, mnie ciężko za takimi nadążyć, daje więc prztyczka w nos i wykopuję celnym kopem z mojego życia, prędzej czy później ni śladu, ni wspomnienia nie zostawiając :)

  • lifebreath

    @Ewa
    Nie wiem, nie znam się - bo ja pacyfista jestem :) ale zawsze mi się wydawało, że te wszystkie strzały w głowę/skroń to potem sprzątania tyle... że nie życzyłbym nikomu. A chyba raczej nikt nie strzela sobie w brzuch czy tam w serce. Poza tym - szkoda serca (że sobie zarzucę czarnym humorem :)

    @Marga
    Ale to co? Zazdrość? Nawet w przypadku, gdy ktoś (komu Ci ludzie zazdroszczą) bardzo im pomógł? Przecież to jest całkowicie nielogiczne zachowanie. No ok, przyjmuję, bo sam nie mam lepszego pomysłu jak to wytłumaczyć.
    A odnośnie zazdrości dziwi mnie to, że zamiast skoncentrować się na tym, by samemu zarabiać więcej, czy coś tam innego poprawić to ktoś woli się skupić na zazdrości. Czy zazdrość komukolwiek w czymkolwiek pomogła?

  • ewazdublina

    Strzela sie w usta...

  • marga77

    mnie się wydaje, że niedowartościowane i zakompleksione ego gnoma, no bo jak wytłumaczyć historyjki opowiadane o sobie bez krztyny prawdy, w zamian oprawione wyjątkowymi historiami, które nigdy nie miały miejsca, a jak już miały, to u kogoś innego, włącznie z rozmiarem konfekcji własnej w której li i tylko X się zgadza, przy podawanej XS, a rzeczywistej XXL, zaprzeczysz takiemu? ja nie! bo maniackich wariatów się boję autentycznie, więc przytakuję i daje kopa, jak już zaczynam się męczyć i bać ;)

  • lifebreath

    @Ewa
    W usta? By potem przez przypadek żyć jak Arseface? Dziękuję, postoję.

    @Marga
    W sumie to nie jestem w stanie tego ogarnąć. Moim zdaniem lepiej zrobić coś dla siebie. Choćby ze zwykłego egoizmu - żeby *mi* było lepiej. A zazdrość i psucie innym to głupie pożytkowanie energii - bo niczego nie wnosi.

  • marga77

    są ludzie, którzy chyba właśnie żyją tylko po to, bo jak już się wydaje, że coś dla siebie robią (zresztą tacy nawet robiąc kupę, twierdza, że tylko dla siebie to robią i tylko tutaj mówią prawdę, ale tylko tutaj! :D ), to nie opuszcza człowieka wrażenie, iż robią to tylko na pokaz i dla innych, choćby dlatego tak myślę, albowiem nie ma w tym nic własnego, kreatywnego, w zamian jest li i wyłącznie tani, pospolity plagiat, to jest tak jak z tym powiedzeniem, ze jak się x razy powtarza kłamstwo, to się w końcu w to uwierzy, tak że nie ma na prawdę sensu tłumaczyć takiemu, iż jest on tanim, jarmarcznym plagiatem, nie skuma choćbyś go związał i tak trzymał zwiazanego przez pól wieku, i mu ten fakt non stop udowadniał, i tak wyjdzie że on ma racje :D
    jedyna ratunek, to pogonić wew cholere i uciec :D

  • Gość: [Irolka] 109.78.18.*

    Mam podobne do Twoich odczucia. Człowiek myśli, że zawsze będzie czas na zrobienie drzewa, a u ludzie 'nagle' umierają...

  • ewazdublina

    :)

  • beacon1234

    Cos ostatnimi czasy z poslizgiem u mnie wszystko sie odbywa;-)
    Niestety nie za wiele wiadomo mi o moich przodkach. Babcia i Dziadek ze strony Mamy umarli jeszcze przed moim urodzeniem nad czym ubolewalam wielce .Rodzicow Ojca natomiast pamietam mgliscie .Wiem tylko ze Babcia miala nie zawesole zycie ze swoim mezem i borykala sie sama po jego smierci z wychowaniem 4 synow.
    Moj P.ma z kolej bardzo ciekawe pochodzenie. Kuzynka Amerykanka pojechala do Pl zadajac sobie wiele trudu przekopujac rozne stare ksiegi koscielne I archiwa .Sporzadzila niesamowite profesjonalne drzewo. Otoz praprapradziad (juz stracilam rachube z tymi pra lol) P walczyl pod Grunwaldem tak skutecznie ze w nagrode otrzymal 11 wiosek na Mazowszu ktore prosperity calkiem niezle dopoty dopoki kilka wiekow pozniej kolejny pradziad ktory hulanki I swawole uprawiac wolil niz gospodarzyc przegral 9 wiosek w karty.!!! IPo czym odszedl z tego swiata zostawiajac wdowe z 9 ciorgiem swoich dzieci i 10ciorgiem ze swojego pierwszego malzenstwa !!!!! Taki produktywny !!!! 2 wioski ktore zostaly rezolutna wdowa sprzedala wyjechala do Grodna I stamtad do Ameryki .Z cala gromadka oprocz. ... Dziadka mojego P.ktory dostal alergii mial czerwone oczy czym to przerazil oficjeli ze moze to zaraza I na statek nie wzieli.Zostal w Grodnie sluzyl dla cara (tzw Biali ) ozenil sie z Babcia P ...ale to juz inna historia (rownie ciekawa zreszta).
    Ciekawostka niech bedzie ze do the pory na Mazowszu (bylam widzialam ) istnieje wioska Slasy od ktorej pochodzi nazwisko mojego P no I moje teraz :-)
    Wiem tez ze we Wroclawiu na Panoramie Raclawickiej jest uwieczniony krewny P .Jeszcze nie widzialam ale co sie odwlecze.
    Odnosnie Babci C ..niech zyja jak najdluzej w zdrowiu I sprawnosci fizycznej I umyslowej. Ja podobnie jak Marga jesli mialabym byc komus ciezarem bedac ulomna wolabym spokojnie sobie zasnac.
    Poki co na moim ID tutejszym mam napisane Organ Donor ..chetnie sie podziele jesli przyjdzie moj czas przedwczesnie (no moze niekoniecznie watroba;-)

  • ewazdublina

    No prosze, bitwa pod Grunwaldem ;) Lepsze niz przodkini z siekiera ;)

  • beacon1234

    Evka :-) ta siekiera to krewki character musial byc ;-)

Dodaj komentarz

© D U B L I N I A
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci