Menu

D U B L I N I A

Pozytywnie i optymistycznie o swoim życiu, podróżach, karierze, kotach i Wszechświecie, z zabarwieniem feministycznym.

Puk Puk czyli groźne skutki cudzołóstwa

ewazdublina

Bardzo zły film obejrzałam na Netflixie. Tytuł "Knock Knock" (puk puk?) produkcja z roku 2015, a w roli głównej przepiękny Keanu Reeves. Gdyby nie jego nazwisko na pewno nawet nie zwróciłabym na ten tytuł uwagi. No cóż, również i jemu trafiają się gnioty. Mimo kiepskości film porusza temat który wzniecił ciekawą dyskusję " w kuluarach". A jest to temat zdrady i kary.

Nie zachęcam do stracenia półtorej godziny cennego czasu na seans, zatem streszczę całość z ogromnymi spoilerami. Jest rodzina - on bodajże architekt, ona rzeźbiarka, dwójka dzieci i pies. Mieszkają w pięknej willi na eleganckim osiedlu i chyba na niczym im nie zbywa. Mąż Evan wydaje się być dobrym facetem, związek jest udany, widać że namiętność nie wygasła choć czasem seks musi poczekać bo dzieci się pchają do pokoju. W weekend żona z dziećmi wyjeżdża i przystojny Evan zostaje sam. Słucha sobie muzyki i pracuje przy laptopie. I wtedy ktoś puka do drzwi. To dwie zmoknięte młode dziewczyny (bo oczywiście leje jak z cebra) które zabłądziły (potem okazuje się że "pomyliły" adresy), komórka im się rozładowała i proszą o pomoc a konkretnie o możliwość skorzystania z laptopa i namierzenia znajomych. Nieco niechętnie ale Evan wpuszcza dziewczyny do środka. Mało tego - proponuje wysuszyć w suszarce kompletnie przemoczone ubrania i pożycza szlafroki. Zamawia taksówkę - jako że okolica jest odludna trzeba na nią czekać 45 minut. Dziewczyny są ładne i miłe, ale podczas rozmowy coraz bardziej śmiałe i widać że Evan nie czuje się z tym komfortowo i z niecierpliwością oczekuje taksówki. Kiedy ta przyjeżdża, dziewczyny znikają w łazience z której nie chcą wyjść. Evan tam w końcu wchodzi i zastaje je nagie. Panienki dość ostro zaczynają się do niego dobierać i choć początkowo Keanu opiera się bez przekonania (bardziej o drzwi kabiny niż im) to w końcu "ulega" i mamy tartak czyli rżnięcie. 

Keanu/Evan budzi się nad ranem i odkrywa że panienki robiąc sobie śniadanie doprowadziły kuchnię do strasznego stanu. Są zaczepne, nie chcą odejść. W końcu wkurzonemu Evanowi udaje się je wyprosić z domu i odwieźć pod wskazany adres. I niby wszystko wraca do normalności. Keanu sobie pracuje przy laptopie, zupełnie nie skruszony tym że kilkanaście godzin wcześniej obracał pod prysznicem dwie laski. Ważne że nikt nie widział, żona się nie dowie. Ale na nieszczęście dla niego dziewczyny wracają, tym razem z kijem bejsbolowym. I wtedy obyczajowy erotyk zamienia się w thriller. Dziewczyny są wyraźnymi psychopatkami - związany i zakneblowany Evan może tylko przyglądać się jak wariatki niszczą wszystko w jego domu. Kiedy nadejdzie poranek, Evan znajdzie się w wykopanym grobie we własnym ogrodzie, przygotowany na śmierć. Ale nie taki będzie koniec. To była tylko zabawa. Dziewczyny podrywały facetów aby przekonać się czy zdradzą swoje żony i czy wystawią na szwank rodzinę. Jak do tej pory nikt się nie oparł. Zostawiły Evana ale zamieściły na jego fejsbuku (używając jego telefonu) nagrany wcześniej filmik gdzie uprawia z nimi seks. Końcówka jest dość zabawna bo związany Evan usiłuje dostać się do telefonu by video skasować, ale udaje mu się tylko kliknąc na LIKE. 

Czy Evan zasłużył sobie na taki horror i najprawdopodobniej utratę rodziny? Jak sam jęczy w jednej ze scen "nie szukał przygód, one do niego przyszły, napastowały go, niemal zgwałciły". To jest prawda - Evan siedział grzecznie w domu i ani mu było w głowie zdradzanie żony. A jednak kiedy nadarzyła się okazja to z niej skorzystał. Ktoś mi kiedyś powiedział (i chyba jest w tym dużo prawdy) że mężczyzna który nie zdradził jest albo bardzo nieatrakcyjny, albo nie miał ku temu okazji. Kiedy powiedziałam to C. (przy okazji dyskusji po filmie) to się obruszył. Na co ja zaproponowałam że możemy iść do jakiegoś pubu i ja podejdę do kilku facetów i spytam czy mają ochotę na numerek bez zobowiązań. Jestem przekonana że nawet biorąc pod uwagę mój "podeszły" wiek wiecej by się zgodziło niż odmówiło, a gdyby odmówiło to ze strachu że ich ktoś zobaczy w podejrzanej sytuacji bo to w końcu małe miasteczko.  Znam wiele kobiet które przekonywały mnie że ich misiu nigdy z nikim innym... a potem miś przyszedł do domu i powiedział że odchodzi bo się od jakiegoś czasu spotyka z Dżoaną ;) i ona jest w ciąży.

A więc: czy zdrada to zdrada czy są różne jest stopnie? Czy ktoś kto skaka na bok non stop jest takim samym gnojkiem jak taki biedny Evan który uległ napalonym panienkom raz i wyłacznie raz? Czy facet który flirtuje na prawo i lewo i goni za spódniczkami powiniem być tak samo potępiany jak ten który się raz zapomniał i szczerze żałuje?

Czy zdrada w związku gdzie się wszystko rozpiepsza ma inny kaliber niż w szczęśliwym? I wreszcie czy winny jest tylko zdradzający, czy również osoba z którą zdradza (o ie ta osoba wie o istniejącej żonie - czy mężu bo przecież kobiety też zdradzają). I co sądzicie o takim samosądnym wymierzaniu spawiedliwości? Kciuk w górę czy w dół?

Tymczasem panie na forach proponują traktowanie filmu jako seansu obowiązkowego dla partnerów. Ku przestrodze. Wespół z "Fatalnym zauroczeniem".

Komentarze (34)

Dodaj komentarz
  • ciotkaeliza

    Nigdy nie ma tak by zdrada nie odbiła się negatywnie, zawsze wyjdzie, nawet wtedy gdy nikt, nic nie widział i nie słyszał. Dlatego ja uważam że nie ma co szukać, bo zawsze można trafić gorzej a pozostały kac rzadko kiedy przechodzi.

  • marga77

    swego czasu napisalam na ten temat kilka wpisów :) napisalam też i tego się trzymam, że jestem kobieta, której się nie zdradza :) byłam kilka lat z facetem, który notorycznie exżonę zdradzał i jakoś dziwnie to on był wściekle o mnie zazdrosny, ja skończyłam to jednym cieciem wywalając go dosłownie z domu, kiedy okazał się wobec mnie nielojalny, podejmując za mnie, nic mi o tym nie mówiąc, decyzje na niwie zawodowej, z którą ja bym się nigdy nie zgodziła, bo to też była dla mnie zdrada!

    to może inaczej gdyby do C podeszła jakaś laska i zaprosiła go na niezobowiązujący numerek, a on by skorzystał, była by to dla Ciebie zdrada?
    zdrada nie ma stopni, zdrada jest po prostu zdradą i jest niewybaczalna, stopniują ją osoby zdradzane, dla własnego usprawiedliwienia, że są/były zdradzane, gadki ze ktoś ma taki kurewski charakter, to zdradza, są idiotyczne, albowiem uważam, że osoba zdradzana nie pozostaje też bez winy, w tym temacie nie idzie się na kompromis, bo się później cale życie cierpi, gadki typu dzieci, wspólne długi, to też nic innego, jak usprawiedliwianie siebie, że się tak dało upodlić i nie ma się siły, chęci czy normalnie się siebie nie szanuje i zostaje z tą osobą, która zdradziła, byłam też kiedyś z facetem zdradzonym, który i owszem odszedł i przez ponad rok wieszał psy na babie, po czym nagle zaczął się z nią przyjaźnić, no sorry Winnetou, ale trójkąt, to ja chętnie, niezobowiązująco z dwoma facetami w łóżku (na prawdę polecam!), wpędził mnie tym w potężną depresje, bo ukradł mi dwa lata życia, kiedy i tak byłam labilna psychicznie, albowiem uwierzyłam gościowi, który był niby wyprowadzony ze wspólnego domu na swoje, ale nie był jeszcze rozwiedziony (dzięki mnie to zrobił w końcu), a mentalnie, to już w ogóle!
    tutaj też jest moja wina, zdradziłam samą siebie, wstępując w układy z facetem jeszcze żonatym, co dla mnie też jest tabu, bo po pierwsze primo jak już być z kimś, to jako ta pierwsza, po drugie primo, skoro dajmy na to, dla mnie facet zostawia żonę, kiedyś może i mnie tak dokładnie zostawić co udowodnił, robiąc to tej żonie ze mną, gadki o tym, iż mój facet mnie przenigdy nie zostawi, uprawia się do grupy straszaków w przedszkolu, później to już po prostu obciach jest!
    po trzecie primo, kończy się to jak z tym, z mojego przykładu, który okazał się ostatecznie stręczycielem płacącym kochankowi żony, za to że tą żonę mu bzyka ;)
    notabene radzono mi wtedy, żebym zamknęła paszcze, poczekała, aż z nim razem zamieszkam i potem robiła o tą żonę mu awantury, po tej radzie poszłam popaczać siebie do lustra, na jak wielką kretynkę wyglądam i jakoś dopatrzeć się większej ilości kretynizmu od posiadanego, nie mogłam, teraz paczając prezesa wszystkich Polaków mię olśniło i wiem, iż nic dziwnego że mogłam na taka wyglądać, skoro paczało się mnie z wysokości drabinki prezesa-gnoma ;)

    a tak na marginesie, to już dawno noszę i noszę się z zamiarem napisania posta o mniamnieckich facetach w łóżku, albowiem poza małymi wyjątkami, jest to społeczność nioedobzykana, a tym samym szantażowana przez swoje partnerki seksem do granic ludzkiego rozsądku, no ale to już inna bajka, może kiedyś się wezmę, na tym polu mam sporo doświadczeń ;) no ale to już inna bajka, choć nieco i z tematem związana, albowiem z tego powodu Niemcy najczęściej zdradzają swoje żony :)

  • marga77

    pees: a już miałam ten film obejrzeć, bo ciągle mi go Netflix "für Margarethe" wystawia ;)

  • lifebreath

    Zagotowałem się. Nie tylko dlatego, że dziś jest gorąco i parno od samego rana, a zapowiadana jest temperatura 35+.

    Chciałem polemizować z większością tez, ale skupię się na jednym stwierdzeniu: "[...] mężczyzna który nie zdradził jest albo bardzo nieatrakcyjny, albo nie miał ku temu okazji. [...]".

    Naprawdę?

    Już pominę to że stwierdzenie zostało rzucone przez tego kogoś ot, tak - bez żadnych statystyk, typowy dowód anegdotyczny "bo Mike to był Angie, ale ją zdradził z Jess... a tamten Peter od Hannah podobnie..." co to w ogóle jest za argument? Naprawdę kobiety uważają, że mają nad mężczyznami taką władzę, że wystarczy rozchylić uda, bądź zakomunikować taki zamiar i nikt ale to nikt się nie oprze? Naprawdę są osoby, które uważają że mężczyźni to tacy troglodyci, których się tylko karmi i używa do seksu?

    I pozwól że przytoczę historie z mojego życia:

    Jestem na imprezie. Dostaję od jakiejś pani "propozycję nie do odrzucenia". A ja odmawiam. Dlaczego? No bo nie. I już. Muszę się tłumaczyć?
    Co następuje później? Same nieprzyjemne rzeczy - jakieś oczernianie, kłamstwa na mój temat - nie rozumiem kompletnie. Ah, a do tego w pakiecie albo "sugerowanie" impotencji - albo homoseksualizmu.
    No i środowisko ludzi "na poziomie" a jak :) I zdarzyło mi się to dwukrotnie. Inne miasta, inni ludzie. Rozumiem, że może to kwestia jakiejś "urażonej dumy" - ale naprawdę trzeba w ten sposób reagować? Skoro jest tak jak mówisz, to przecież 15 sekund i już można mieć kogoś innego, prawda? Po co się tak upierać - akurat nad tym konkretnym (dalece nieidealnym) modelem?

    I chyba teraz rozumiem. Po stwierdzeniu, które zacytowałaś wnoszę że to właśnie tego typu myślenie mogło być przyczyną tego, że moja odmowa spotkała się ze złością i wrogością. Bo ja przecież "nie miałem prawa" odmówić, prawda?

    Nie lubię generalizowania. Ludzie są jacy są. Ale zazwyczaj jest tak, że ktoś przez całe życie jest "spójny" tylko ta druga strona pewnych spraw dostrzec nie chce. I dlatego te historie, że "jak mógł mi to zrobić". Ano mógł. I pewnie robił i wcześniej.

  • lifebreath

    W całej dyskusji o zdradach - którym przysłuchuję się wyłącznie z ciekawości, bo mnie problem nie dotyczy - jest jedna rzecz, którą zauważyłem i nie daje mi spokoju. To że zdradzają i mężczyźni i kobiety to truizm - ale ważne jest (dla mnie) w jaki sposób się tłumaczą winni.

    Gdy tylko mężczyzna wspomni o tym, że "już tak naprawdę z żoną jesteśmy małżeństwem tylko na papierze" to widzę oczyma wyobraźni sarkastyczne uśmiechy kobiet. Oczywista oczywistość - to kolejny bajkopisarz.

    A jaka jest reakcja na zdradę kobiety? Słuchając moich koleżanek, czytając fora internetowe dochodzę do wniosku, że w dużej liczbie przypadków polega to na usprawiedliwianiu kobiety w taki sposób:
    - nie miał dla niej wcale czasu
    - zaniedbywał ją
    - nie czuła się przy nim kobietą

    I teraz pytanie - dlaczego na jedną zdradę reagować z uśmiechem politowania, a na drugą ze zrozumieniem? Czy tylko ja widzę tutaj pewną niekonsekwencję?

    Ludzie są przyzwyczajeni do tego, że ktoś co kwartał, co pół roku, co rok ocenia ich pracę (przynajmniej ja tak mam - od zawsze). Jako że jestem z branży, która "rozpieszcza pracowników" to ja również oceniam swojego pracodawcę. I odwracam pytanie: czy ja chciałbym dla firmy X pracować nadal?
    Ludzie się zmieniają - to kolejny truizm. I wierzę, że można wyjść za pewną osobę, a potem ze zdziwieniem zauważyć że dzieli się życie z kimś prawie obcym (to nie do końca prawda - bo zmiana partnera nie następuje w ciągu nocy - trzeba było się interesować). Ale czy ktoś zadaje sobie pytanie: czy nadal chcę być z tą drugą osobą? Ile jest takich osób? Wydaje mi się, że większość małżeństw / związków trwa tylko i wyłącznie z powodu siły rozpędu. To tylko trwanie. Niewiele (albo wręcz nic) więcej.

  • beacon1234

    Absolutnie NIE powinno sie wybaczac zdrady.Odejsc przecierpiec I wyjsc na prosta!!! Latwo powiedziec ..ale DA SIE Kwestia czasu tylko .Jestem przykladem . Z moich smutnych ,wlasnych doswiadczen wiem ze popelnilam ogromny blad wybaczajac,wciaz wierzac ze przeciez ON sie dla mnie zmieni.!!!Buhaha.. patologiczny oszust I klamca ktory musial sie dowartosciowywac na potege flirtujac I wyhaczajac laski. Stracilam czas I pieniadze tez przy okazji .Obudzilam sie w pore aby jeszcze cos fajnego moglo sie wydarzyc . I cale szczescie .
    Patrzac z perspektywy moge powiedziec ze karma mnie dopadla przezula I wyplula po czym wynagrodzila.
    To ja zdradzilam przeciez mojego pierwszego meza. Zdrada zakochanie rozwod I slub .Po czym moj ukochany drugi maz zaczal zdradzac, okazalo sie ze once player always a player (notabene 3 swoja zone ..a ja sie ludzilam ze do trzech rady sztuka ha ha) .
    Moze byc ze jednak do trzech .Moj trzeci malzonek jest normalnym facetem z zasadami i silnym moralnym kregoslupem.
    A ten drugi ozenil sie w Pl po raz 4 rty.Nie moj problem ufff .:-))))

  • Gość: [dvt] *.static.as9105.net

    Gwalcony przepiekny Keanu ? Oj, zaraz sie biore za ogladanie :)

    Ciekawy temat i komentarze. Jak ktos ma tendencje do ugania sie za spodniczkami czy spodniami, to nie powinien byc w zadnym zwiazku i tyle. Ostatecznie moze byc w tzw. open relationship, jak druga strone to rajcuje. Po co narazac partnera/partnerke na cierpienie ?

    Z checia przeczytam o mniamnieckich facetach w lozku, kiedys mialam nawet popelnic posta o Anglikach w lozku ale zabrakloby mi materialu rzeczowego :) i wnioski moglyby byc troszke nieobiektywne. Mimo to podejrzewam, ze mialybysmy zbiezne obserwacje, z dramatycznym niedobzykaniem meskiej spolecznosci na czele. A niedobzykanie to wszak naczelna przyczyna zdrad...

  • ewazdublina

    ciotkaeliza, nie wiem czy to jest dobra motywacja do wiernosci, ze mozna gorzej trafic ;) nie popieram zdradzania ale znam przypadki ze nie odbilo sie to negatywnie na parze a wrecz przeciwnie. Kazda sytuacja jest inna.

  • ewazdublina

    Marga, w zadnym wypadku nie usprawiedliwiam zdrad. Natomiast jestem w stanie zrozumiec bo tez mi sie zdarzylo raz byc strona zdradzajaca. Nie rozumiem takiej ze podchodzi laska czy przystojniak i sie z mety z tym kims wskakuje do lozka, ale taka gdzie nie jest to szybkim numerkiem na wakacjach badz w delegacji to rozumiem. Nic nie jest czaro-biale.

  • ewazdublina

    Marga PS - zobacz jak chcesz :) ale naprawde NIC wartego uwagi.

  • ewazdublina

    Lifebreath, oczywiscie od kazdej reguly sa wyjatki. A kobiety tez zdradzaja, wiem z autopsji. Wydaje mi sie ze kobieta jednak jets mniej chetna na przypadkowe one night stand z nieznajomym. Mysle ze wie ze ma wiecej do stracenia - ciagle panuje podwojna moralnosc i kobiecie sie mniej wybacza, no i pewnie jest tez strach przed trafieniem na psychopate/morderce etc.

  • ewazdublina

    Ewka, nie ma co sie biczowac, co sie stalo co sie stalo. Nikt nie jest idealny i ludzie popelniaja bledy i robia rzeczy ktorych zaluja. Jak wiesz bylam strina zdradzajaca, nie zaluje bo ja niczego nie zaluje. Nie bylam z dwoma facetami tylko z jednym, z mezem nie bylo zadnego seksu. Nie moglabym chodzic do lozka na przemian z dwoma facetami. Odejscie nie bylo proste bo moj maz zyl z mojej firmy i wydawalo mi sie wtedy ze dla jego dobra lepiej ciagnac tak jak bylo. I co, on sie dowiedzial, pogadalismy, w koncu rozstalismy sie jak przyjaciele i dalej nimi jestesmy. Nie ma tygodnia zebysm yz soba nie rozmawiali, po tylu latach od rozstania.

  • ewazdublina

    Dita, Keanu cudnie sie starzeje :) Ale film kicha ;)

  • beacon1234

    Tez mialam taka przyjacielska relacje z pierwszy mezem .Tzn czas pokazal ze jemu ta relacja odpowiadala z czysto wyrachowanych wzgledow .Czujac sie winna udzielalam "pozyczek "do oddania kiedys w przyszlosci jak stanie na nogi.Zostawilam mu kase na przechowanie tez (pamietasz ze przez rok mieszkalam w Pl ...I tutaj dostalam po nosie bo kiedy juz sie odbil (spadek ) to zadnej kasy nie bylo do oddania ...Kasa??? Jaka kasa ???
    Takze przyjazn sie skonczyla i tylko gorycz pozostala .Ja juz odpuscilam.I tak ,masz racje nie ma sie co biczowac..czasem jednak ogarnia mnie wscieklosc .Na moja glupote I naiwnosc,ale trzeba w przod nie w tyl,prawda,?;-)
    Keanu podoba sie a film juz sobie podaruje..z tego co piszesz to faktycznie jakis gniot:D))))

  • beacon1234

    Odnosnie jeszcze pytania zasadniczego .Zdrady nie usprawiedliwi nic .Najczesciej wina lezy po srodku.U mnie zadzialala chuc;-) (33 lata )!!! .Nie bylo sexu .Ot tak po prostu .Moj ex w tamtym okresie nie mial zapotrzebowania ....lol ...Po roku (!)wstrzemiezliwosci..BOOM...stalo sie. Przez przypadek ( te PRZYPADKI) poznalam kogos I zauroczylam sie bawidamkiem (Jak pozniej pokazalo zycie) Romans trwal pol roku I moze by wygasl sobie naturalnie (nikt o niczym nie wiedzial nikt nikogo nie krzywdzil) gdyby wlasnie nie PRZYPADEK .Zmienil zycie przynajmniej 4 osobom .Gdyby Nie to czy ta zdrada bylaby usprawiedliwiona ? Odeszla w niebyt? Pewnie tak ? Jednak kiedy juz mleko juz sie rozlalo I jeszcze wybuchlo uczucie sprawy sie wybitnie skomplikowaly .
    Jesli juz zdradzac to bez angazowania sie bez emocji?Sex na zimno dla fizycznej li tylko przyjemnosci.Fascynacji?.. :-) ? Gdzie sens gdzie logika co nie;-)?A jednak .Kazdy ma swoje powody .

  • marga77

    związek bez, podkreślam udanego sexu w ogóle nie wchodzi w rachubę, sex, podkreślam udany, jest tak samo ważny, jak partner przyjaciel! w momencie kiedy jedno lub drugie przestaje być zadowalające, bezapelacyjnie kończę związek, bo masochistką nigdy nie byłam, w ten sposób skończyłam osiemnasto letni związek z OMS, który uważa że go zdradziłam, bo zakończenia związku nie przyjął do wiadomości i kiedy ją oddałam moje klucze do polskiego mieszkania, on ciągle zapominał oddać mi swoje do niemieckiego mieszkania i przyjeżdżając po Młodego na wakacje, panoszył się w moim domu, kiedy ja byłam w pracy, no i oczywiście przywożąc go było to samo, więc gdy on się znowu panoszył, wróciłam z pracy z facetem, a on wypadł z domu, z pianą na ustach i od tej pory nazywa się, że go zdradziłam, ja na prawdę nie mam nic przeciwko temu, żeby się rozstać w zgodzie, ale sama widzisz, że se ne da ;))) z dwoma facetami na raz, na zmianę, by mnie ogromnie umęczyło, stąd preferuję jasne sytuacje i tego samego wymagam od strony przeciwnej, będąc nawet na portalu randkowym dla takich co szukają tylko partnera do seksu, facet będący w jakimkolwiek związku nie wchodził w ogóle, w rachubę, pisali do mnie "biedaczkowie" co to żona im nie daje i szantażuje seksem, albo na przykład utyła i przestała być atrakcyjna (tacy to już ostanie dno), na co ja odpisywałam, że niech się zgłoszą do jakiejś ochronki typu czerwony krzyż, albowiem na definitywnie żądam, a nie się lituję ;)))
    tutaj kilka słów do dvt, to tam nabrałam "doświadczenia", szantażowanemu seksem wystarczy już jak w ogóle uprawia seks, dla takiego szczytem marzeń jest leżąca pod nim kobieta, która wykonuje ruchy li i wyłącznie czekając na burzę gdy gromy nią zatrzęsą :D cała reszta, pozostaje w strefie marzeń i podczas oglądania soft pornoli, ta która mu "zrobi laskę" jawi mu się jako bogini seksu, dzięki buku zdarzali się też normalni faceci, którzy wiedzieli po co jest ten portal i tu muszę przyznać, że byli to goście w moim wieku, a cała ta o dziesięć i więcej lat młodsza ode mnie "młodzież", to cienkie w te klocki byli, że aż strach sie bać, jeden to nawet użył Viagry, no i co z tego, jak nie wiedział co z tą swoją całą potencją ma robić! :D

  • bagienny.net

    Twój opis mnie zachęcił do obejrzenia, ale z drugiej strony Keanu od paru lat ma wybitnego pecha lub szczęście (zależy jak na to patrzeć) do słabych i beznadziejnych produkcji.

  • tessa37

    Jak kicha, to sobie daruje;)
    Tym bardziej, że temat znam, bo byłam po 3 stronach barykady;)
    Byłam zdradzają i zajoczylam ten związek, bo zdrady bym nie wyznaczyła, byłam zdadzajaca i wiem, że jest to dla mnie równoznaczne z zakończeniem związku (czasem hormony i serce da mądrzejsze od głowy, która namawia do ciągnięcia związku dalej;) i na koniwc-bylam ta dla której się zdradza, ale tylko teoretycznie, bo związek był już w rozkładzie i obie strony już żyły na własny rachunek, rozwód został wniesiony zgodnie i zgodnie zdecydowanie o wstecznej dacie separacji, rozwód był parę miesięcy później.
    Powodów do zdrady jest wiele, głównie świadczą one, Jak wspomniałam, o rozkładzie związku, chyba, że ma się do czynienia z notorycznym podrywaczem/podrywaczem, którzy muszą się w ten sposób dowartosciowac, do związków nie nadają się w ogole;)
    Z drugiej strony, sama nie wiem, czy potrafilabym być monogamistka przez całe życie, jestem szczęśliwa, że na H.trafilam po tych wszystkich finansach i związkach;)
    Nawet ostatnim, który mnie wypalił i wynudził niemozebnie, w sam raz związek dla gnoma, który mnie na jego kontynuacje namawiał (Bo samemu to się da sobie rady, jako kobieta-choc w przypadku gmina określenie ropucha jest bardziej pasujace;) Długo mnie jeszcze trzesło na myśl, że miałabym ciągnąć ten związek (czy znajomość z gnomem;)
    A z exexami, mimo zdrady (obojetnie czy w jedna, czy druga strone) na przysłowiową wódkę (wino, piwo czy kawe;) poszlam bez problemu:)

  • Gość: [lifebreath] *.dynamic-zab-07.vectranet.pl

    Ewa - ok, przyjmuję argument, że kobiety boją się ONS. Choć mam wrażenie, że ten argument jest trochę dziwny, bo każdy ryzykuje - mężczyzna też. No ale ok, zazwyczaj mężczyzna jest silniejszy, alko go mniej osłabia etc. Zgoda.

    Argumentu o moralności nie przyjmuję. Nie wydaje mi się, by w zachodnim kręgu kulturowym był kraj czy też obszar, na którym nie stygmatyzuje się zdrady - tak męskiej jak i żeńskiej.

    Robiąc research natknąłem się na dwa ciekawe artykułu Huffington post:
    7 things make you more likely to cheat

    Women are genetically programmed to cheat

    Pierwszy wspomina nawet o ciekawej zależności pracy ze zdradą. Okazuje się, że ci zarabiający więcej są częściej zdradzającymi.

    Jeden z tych artykułów linkuje również do wypowiedzi kobiet na temat zdrady i co je do tego kroku skłoniło: Women reveal why they cheat

    Najciekawszym jednak co znalazłem jest artykuł, w którym wspomniane są badania dla firmy "Coffee & Company": mianowicie gdyby była okazja to 9% mężczyzn, ale aż 25% kobiet zdradziłoby swojego partnera.

    Niestety samego raportu nie udało mi się znaleźć. Nie zrobiłem też rozeznania co do samej firmy, czy też nawet portalu, na którym znalazłem tę informację.

    Po prostu poczułem się niejako wywołany do tablicy, bo mam wrażenie, że z marszu założyłaś że to mężczyźni zdradzają więcej, częściej itp. Być może są też inne badania, które pokazują inne wyniki, w innych grupach wiekowych, kulturach, krajach etc, ale mi chodziło o potwierdzenie bądź zaprzeczenie tezy że to mężczyźni częściej zdradzają i jak widać takiej uogólnionej tezy wysnuć nie można.

    Mam nadzieję, że nie masz mi za złe tej polemiki.

  • tessa37

    Z romansu mi finanse robi smartfon, a to materialista jeden;)

  • ewazdublina

    Ewka vel Beacon ;) Przeszlosci sie nie zmieni wiec lepiej - ze sie brzydko wyraze ;) SPUSCIC zaslone milczenia ;)

  • ewazdublina

    Tessa mnie sie w ogole wydaje ze zwiazki zawarte w pozniejszym wieku sa trwalsze i sa mniej oparte na seksie - choc to jest wazne tez - ale i na innych wartosciach :) Nie uwazam ze jak ktos raz zdradzil kogos w przeszlosci to mnie tez bedzie (co innego gdyby zdradzil mnie) a w ogole nic nie jest czarno biale. Nie rozumiem natomiast tzw open relationship. Albo sie z kim jest albo nie, nie uznaje tego.

  • ewazdublina

    Bagienny, niestety Keanu i w zyciu osobistym i zawodowym ma roznie...nigdy za nim specjalnie nie przepadalam jesli chodzi o poziom aktorstwa ale jest bardzo atrakcyjny ;)

  • ewazdublina

    Lifebreath, polemiki z Toba sa zawsze interesuje, wydaje mi sie ze w realu moglibysmy przegadac cale dnie :) Dzieki za linki i glos w dyskusji, naprawde wzbogacasz moj blog swoimi komentarzami (jak i wszyscy inni szanowni komentujacy).

  • beacon1234

    Zaslona spuszczona.:)
    Wybieram sie niedlugo na spektakl pt"Pikantni'. (P.Mucha I inni) Rzecz bedzie o ...swingersach;-)

  • tessa37

    Ewa, oczywiście ze tak, w obu punktach:)
    Jak sie jest starszym i ma sie doświadczenie, to lepiej sie wie, czego sie oczekuje od związku i partnera i czego można oczekiwac od siebie samego:) I od seksu tez;)
    A co do drugiej sprawy, jak się ma sie do czynienia z notorycznym "zdradzaczem"/"zdradzaczka", to pewnie tak, ale duza liczba osob zdradza, bo związek sie skończył i wypalil. Pewnie, ze lepiej byloby go zakonczync ZANIM zacznie sie nowy...ale co, jak się jest w trakcie tego procesu i akurat trafi na kobiete/mezczyzne swojego zycia? Odpuscic? Moj H.bardzo odchorowal te sytuacje, wiec jestem pewna, ze tego nie powtórzy :) No chyba, ze byłabym zolza i mielibyśmy nieudany seks;) Ale, ze to akurst niemozliwe, to moge spac spokojnie :)
    A co do osob, ktore widza wszystko czarno-biale (zdradzil raz, to i ciebie zdradzi), to ten sam typ, ktory ogłasza wszem i wobec, ze jej /jego, to nikt nigdy i w oolgole nie zdrazi, a tak naprawde, to (nie wiedzac o tym, lub udajac, ze nie wie), ma przyprawiane rogi ha prawo lewo, o czym każdy wie lub...partera, który moze by i chętnie zdradzil, tyle, ze nikt go nie zechce,)

  • ewazdublina

    Tessa wlasnie, ja uwazam: nigdy nie mow nigdy.

  • ewazdublina

    Ewa Pikantni - to chyba tez bylo wystawiane w Dublinie niedawno :)

  • lifebreath

    @Ewa grazie mille :) Dzięki za możliwość dyskusji tutaj - bardzo sobie cenię to, jak i czytanie innych komentarzy.

    Pozdrawiam

  • beacon1234

    Wyglada na to ze jesli jest udany sex nikt nikogo nie zdradza.Chyba ze sexoholik notoryczny.
    SEX potega jest I basta.Wszystko sie kreci wokol d*py:D
    Na "Pikantnych "moze byc wesolo;-)

  • Gość: [madamme] *.dynamic-ww-11.vectranet.pl

    Tjaaa.....

    Skąd przekonanie o tym, że to mężczyźni więcej zdradzają? stąd chyba, że gdyby kobieta akceptowała każda propozycję skoku w bok, to jej kolana witałyby się okrzykiem "kopę lat!".. :)))
    Rzecz jasna ostro przesadzam, niemniej jednak jest faktem, ze w miarę atrakcyjna kobieta często spotyka się z rozmaitymi propozycjami ze strony panów. Wiadomo, ze on nie zaprasza na drinka czy na kawę po to tylko by podziwiać twoją nową torebkę albo kolor hybrydy na paznokciach. Natomiast nadal - przynajmniej w kręgach, w których się obracam - rzadkością są takie propozycje ze strony kobiet.

    Co do samej zdrady - to ona nie pojawia się znikąd. Jeśli w związku pojawia się ten/ta trzeci/trzecia, to znaczy, że zrobiliśmy tej osobie miejsce. Że jakieś potrzeby nie są realizowane przez partnera lub partnerkę. W naszych warunkach najczęściej chodzi o skromne życie erotyczne w związku jeśli chodzi o mężczyzn, a kobiety zdradzają, bo nie są przez partnerów doceniane.
    Czy zdrady da się uniknąć? Chyba nie. Bo oczekiwania wobec siebie nawzajem mamy totalnie nierealistyczne i kompletnie od czapy, kształtowane jeśli nie przez pornosy, to komedie romantyczne. I jak te pacany próbujemy realizować w życiu wzorce, które nijak się nie mogą ziścić. A skoro ten facet/ ta babka nie daje mi tego, czego pragnę, to spróbuję z innym/inną. I tak się to kręci... jakoś :)

  • ewazdublina

    Madamme :)

  • Gość: [dvt] *.static.as9105.net

    Obejrzalam film i wszystko jasne: Evan tego dnia po prostu nie mial seksu :) Ot i cala zagadka, dlaczego polecial na te dwie dziewuchy. Biologii sie nie oszuka.

  • ewazdublina

    No tak, wiadomo ze dzien bez seksu to dzien stracony ;)

Dodaj komentarz

© D U B L I N I A
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci