Menu

D U B L I N I A

Pozytywnie i optymistycznie o swoim życiu, podróżach, karierze, kotach i Wszechświecie, z zabarwieniem feministycznym.

W krainie szalonego Ludwika

ewazdublina

Jak pewnie wierni czytelnicy pamiętają, niecały rok temu wybrałam się z wizytą do Niemiec, które mnie bardzo pozytywnie zaskoczyły. Jakoś nigdy nie przyszłoby mi do głowy by spędzić urlop właśnie tam, a tu nie dość że kraj piękny i urozmaicony krajobrazowo, to do tego ceny przystępne i ludzie przemili (a do tego każdy mówi po angielsku co nie jest bez znaczenia).

Zdecydowałyśmy więc - ja i moja koleżanka nie tylko blogowa Dita - ze nasz coroczny wspólny wyjazd w 2017 to będą właśnie Niemcy, a konkretnie Bawaria. Plan oparty był luźno na trasie nazywanej Romantic Road, ciągnącej sie od Würzburga do Schwangau, ale w praktyce wyszło tak że nie zdołałyśmy zobaczyć wszystkich miast na szlaku, za to zwiedziłyśmy inne, omijając większe i skupiając się na małych.

Bawaria

Dolna Bawaria - góry, lasy i jeziora.

Wyprawa zaczęła się w Monachium, gdzie przyleciałyśmy dość późno i zameldowałyśmy się w przylotniskowym hotelu Novotel. Opis hotelu na booking.com sugeruje że można do niego dojść z lotniska, ale niestety trzeba zabrać się autobusem który jedzie 5 minut i kosztuje 1.4 euro. Noc w Novotelu nie kosztuje dużo, za to odbijają sobie na dodatkach - śniadanie to 21 euro (za taką kwotę można w Bawarii zjeść w restauracji przystawke, danie glówne i do tego podlać lampką wina), parking za dobę 20 euro, wymeldowanie się później niż w południe 60 euro. Tak uprzedzam jakby ktoś planował się tam zatrzymać. Ale sam hotel ok, bardzo nowoczesny i super czysty. Choć pokoje są przedziwnie ponumerowane (wydawało by się że numer 219 będzie gdzieś w pobliżu 218 i 220, a 308 koło 307 a 309, ale nie!) a winda zatrzymując sie w lobby na parterze informuje że jesteśmy w piwnicy. To oczywiście drobiazgi.

 Bawaria

Charakterystyczny dla Bawarii i Niemiec wurst - kiełbasa

Wybrałyśmy się na późny obiad do centrum Monachium które oddalone jest o 40 min pociągiem. Jeśli chodzi o pociąg to znów śmiesznie - nie można płacić kartą - ok. Maszynka do biletów konsumuje tylko banknoty 5 i 10 euro oraz drobne. Niestety czasem jest tak że maszynka nie zje jakiegoś banknotu bo jej się coś nie spodoba, za to chętnie zżera bilon. Można też zakupić bilety przez specjalną aplikację na smartfonie i to chyba jest najlepsza opcja.

Nieprzyjemną sytuację przeżyłyśmy następnego ranka po odebraniu samochodu z wypożyczalni. Jak zwykle wypożyczyłam przez pośrednika Rentalcars, tym razem od firmy InterRent. Dostałyśmy Opla Corsę i ruszyłyśmy do pierwszej destynacji w Ohringen. Po 30 minutach jazdy na kontrolce pojawił się czerwony znak z wykrzyknikiem sugerujący że coś jest nie tak z olejem. Zatrzymałyśmy się na stacji gdzie sprzedawca Polak stwierdził że taki znak oznacza że spadło ciśnienie oleju w silniku i nie należy kontynuować jazdy. Zaczęłam wydzwaniać na numer pomocy i nie przesadzam, po 45 minutach czekania nikt się nie odezwał. Dostałam wkurwu i postanowiłam zawrócić na lotnisku, ku przerażeniu pana Polaka. 

Trochę się rzucałam w wypożyczalni i nie o to że auto się zepsuło, ale o to że nikt nie odbierał telefonu. Za to dostałyśmy dużo lepszy samochód, Skodę Rapid, automat i diesel. Pani upewniała się że dam sobie radę z automatem, a przecież prowadziłam takowy przez 10 lat w Polsce i dopiero tu w Irlandii uczyłam się na nowo manualnej skrzyni biegów. Mimo to niespecjalnie pamiętałam co i jak, więc zanim wsiadłam wyguglowałam sobie: "jak się prowadzi automat" a miły pracownik na parkingu wszystko mi pokazał. Ech, co za komfort jazdy z takim automatem! Dziwnie po powrocie było przesiaść się do swojego manuala :)

Jak już piszę o samochodach, wspomniec trzeba o słynnych autostradach bez ograniczenia prędkości. Świetna sprawa! Kilometry uciekają jak się jedzie 180-200 na godzinę. Niemcy jeżdzą pewnie i z kulturą i byłaby to sama przyjemność sunąć taką autostradą gdyby nie wszechobecne roboty drogowe, zwężenia i co za tym idzie - korki. Stałyśmy co najmniej 3 razy w ogromnych, prawie nie ruszających się z miejsca korkach. Chyba najgorszy był ten w ostatni dzień kiedy oddawałyśmy samochód. Trasa z B&B na lotnisko normalnie zajmuje około 1.5 godziny, ale przezornie wyruszyłyśmy 2 godziny i 15 minut wcześniej. I dobrze bo w tunelu po drodze zdarzył się wypadek i ruch po prostu stanął. Po pół godzinie kierowcy zaczęli wychodzić z aut i wyobrażałyśmy sobie z Ditą że zaczynamy tańczyć na dachach aut jak w La La Land, albo choć wić się jak Kylie Minogue w teledysku do Red Blooded Woman. A jak już ruszyłyśmy to nawigacja zwariowała i zaprowadziła nas w pole kukurydzy ;)

Już wspomniałam że Niemcy są przemili i pomocni. A jaki porządek przy wchodzeniu do samolotu - NIKT się nie ruszył z miejsca dopóki nie zapowiedziano odprawy. Chętnie zagadują cudzoziemców, od jednego sprzedawcy w sklepie z winami cieżko było się wyrwać jak zaczął opowiadać o swoich planach odwiedzin Irlandii i UK. Kiedy w Wurzburgu weszłyśmy do gospody i nie było wolnych stolików, bez problemu zaproponowano nam byśmy się dosiadły. Stuknięto się z nami kieliszkami i zaproponowano kawałek pizzy ;) Ja wiem że to niby nic (Irlandczycy też są przekochani) ale się jeździło po różnych krajach i doświadczyło chłodu miejscowych. A wszędzie czyściutko i ładnie. Można się domyślić że to kraj ludzi starszych - w każdym miasteczku jest w cholerę aptek, sklepów z protezami, laskami i wózkami oraz toalet publicznych.

Pierwszą i ostatnią noc spędziłyśmy w Nowotelu, a resztę dni w dwóch różnych lokalizacjach z AIRBNB. Zazwyczaj wynajmuję całe mieszkanie bądź dom, tym razem tak się nie stało. Najpierw spałyśmy w górnej części domu w Öhringen. Miałyśmy do dyspozycji dużą sypialnio-bawialnię i przeogromną łazienkę. Na tarasie przy podjeździe stał manekin kobiety co wydało mi się trochę dziwne ;) Nasz pokój był dość ciemny a to za sprawą ogromnego drzewa zasłaniającego cały balkon. W łazience na półkach stały jakieś perfumy z lat 80-tych i stare kosmetyki, a w szafkach schowane były futra naturalne i torebki...do tego decor na balkonie był interesujący - sztuczna papuga i wypchana fretka. Właścicielka - artystka malarka - i jej mąż byli bardzo sympatyczni ale niewiele się z nami integrowali, zresztą ich angielski był na podstawowym poziomie. Dużym plusem był ogromny Aldi dosłownie 2 minuty na piechotę ale jakoś szczególnie niczym się to miejsce nie wyróżniło.

Drugie lokum znajdowało się niedaleko granicy austriackiej, w dolnej Bawarii, w małej miejscowości Issing. Kiedy tam dojeżdżałyśmy od razu można było zauważyć zmianę - jak w górnej Bawarii królowały pochylone, rozszerzające się ku górze domki z charakterystycznymi drewnianymi belkami na fasadzie, tak tu architektura stała się bardziej "górska" i wiele budynków ozdabiały malunki, często "udające" zdobienia przy oknach za pomocą optycznej iluzji. W pewnym momencie Dita powiedziała - patrz, widać góry. Spojrzałam na horyzont i zobaczyłam Alpy, tak zapierające dech w piersiach że zdołałam tylko powiedzieć: O k.wa!

Nasze B&B w Issing, Raus auf's Land, to 100-letni dom, pieczołowicie odremontowany, w którym zachowano dużo oryginalnych elementów. Góra przeznaczona jest dla gości - to tylko 2 pokoje i łazienka, więc gospodarze wynajmują albo tylko jeden pokój albo dwa dla grupy. Nie chcą by obcy ludzie dzielili łazienkę. Beate i Mick mają dwa psy i są przesympatyczni. Pierwszego wieczoru Mick zabrał nas swoim samochodem do platformy widokowej z której widać było przepiękną panoramę Alp, jeziora, pobliskie miasteczka a nawet bardzo malutki i niewyraźny zamek Neuschwanstein, główną atrakcję regionu. Potem pojechaliśmy nad rzekę po której pływały setki łabędzi (Mick próbował kiedyś liczyć i przestał na 300) a podczas spaceru z psami natknęliśmy się na bobra który siedział sobie na brzegu, ale na nasz widok uciekł do wody. A wracając widziałyśmy sarny z małymi oraz trzy różne gatunki krów. Śniadania były królewskie (łacznie z jajkami od własnych kur). Wieczory ja i Dita spędzałyśmy na piciu wina w ogrodzie, w ciszy przerywanej pochrząkiwaniem konia.

Bawaria

Pies gospodarzy

W miasteczku jest mały kościół którego dzwon zgodnie z tradycją wybija każdą godzinę i kwadrans. Nie słyszałam go w nocy bo spałam jak suseł, ale o szóstej rano mnie obudził. Beate powiedziała nam potem że w innych miasteczkach mieszkańcy protestowali i wywalczyli zamilknięcie dzwonu, co jej osobiście nie mieści się w głowie.

 Bawaria

 Bawaria

Krówki

Wypada jeszcze wspomnieć o pogodzie - pierwsze dni były parne ale i pochmurne, a nawet siąpił deszczyk.  A potem nagle się rozpogodziło, temperatura w cieniu wzrosła do ponad 30 stopni i słońce grzało niemiłosiernie. Poparzyłam sobie jedno przedramię (to wyglądające przez szybę samochodu) i ogólnie razem z Ditą wyglądałyśmy nieszczególnie, spocone i sapiące ;)  Jak trwoga to do Boga, więc chętnie właziłyśmy do chłodnych kościołów by ochłonąć i odpocząć. Przyznam że z radością wróciłam z tego żaru do również wyjątkowo ciepłej ale nie aż tak Irlandii.

A to miejsca które udało nam się odwiedzić:

Würzburg - spore uniwersyteckie miasto, z przeważającą architekturą baroku, ośrodek produkcji wina. Rzecz jasna winnice i gospody znajdują się tam na każdym kroku. To tam zauważyć można najwięcej panów w tradycyjnych bawarskich skórzanych gatkach. Takie tradycyjne stroje można kupić nawet w H&M :) Nie są tanie. Würzburg był kiedyś centrum odrębnego księstwa Frankonii które w XIX wieku Napoleon złaczył z Bawarią. Niestety podczas II wojny światowej około 80% miasta zostało zbombardowane. 

Wurzburg

Wurzburg

Wurzburg

Iphofen - czarująca malutka miejscowość otoczona czternastowiecznymi murami miejskimi. Nie ma tam oszałamiających zabytków, za to są cudowne charakterystyczne dla regionu domki, zadbane ogródki i sympatyczne sklepiki i kawiarenki. A jak tam spokojnie... jakby czas sie zatrzymał. Bardzo nam się tam podobało.

Iphofen

Iphofen

iphofen

Takie samo wrażenie wywarł na nas Sommerhausen, miasteczko sięgające historią średniowiecza. Było tam dużo kotów - wdałam się w rozmowę z panią która ma ich pięć - wszystkie bardzo podobne ale jak mi powiedziała każdy o innej osobowości.

Sommerhausen

Sommerhausen

Sommerhausen

Rothenburg ob der Taube- chyba najbardziej znane miasto na Romantycznym Szlaku, najlepiej zachowane jeśli chodzi o oryginalne budynki. Mury miasta z jego bramami i wieżami stoją bez szwanku od stuleci. Naziści nazwali Rothenburg "najbardziej niemieckim z niemieckich miast". Mieszkańcy nie kryli sympatii do nazistów i w 1938 roku wyrzucili stamtąd Żydow. To wstydliwa karta w dziejach miasta.

Rothenburg

Rothenburg

Rothenburg

Rothenburg

Schwäbisch Hall - tak często mijałyśmy drogowskazy do niego że w końcu tam pojechałyśmy i dobrze, bo to ciche, urocze miasto z ładnymi widokami. W V wieku Celtowie wydobywali tam sól, pierwsze wzmianki o mieście pojawiają się w 1063 roku. W średniowieczu miasto trapiły plagi i epidemie, a w XVII wieku wybuchł ogromny pożar który zniszczył wiekszość drewnianej zabudowy. Schwäbisch Hall odbudował się już w stylu barokowym. Tam również w 1938 przegoniono Żydów i zniszczono synagogi.

 Schwabisch_Hall

schwabisch_hall

schwabisch_hall

Vellberg - mini miasteczko zupełnie puste. Do obejścia w 15 minut.

Vellberg

Vellberg

Ellwangen - przyjeżdża się tam dla dwóch powodów - widocznego z oddali kościoła katolickiego Schönenberg oraz pałacu Schloss ob Ellwangen. 

Ellwangen

 

Ellwangen

 Ellwangen

Nördlingen - koniecznie trzeba zobaczyć. Miasto gnieździ sie w dziurze powstałej 15 milionów lat temu po uderzeniu meteorytu. Rozkład ulic i domów jest na bazie koła co świetnie widać z góry wieży kościoła zwanej Daniel.  Trzeba się tam wspiąć bo warto. W wieży mieszka kot i przy kasie wystawione są jego zdjęcia z poręczy na samej górze. Jak to zobaczyłam to się wystraszyłam - jak kot spadnie to zostanie po nim mokra plama. Mimo wielu turystów w Nördlingen wcale nie jest tłoczno. Zaparkować można bez problemu na jednym z dużych parkingów przed murami.

Nordlingen

Nordlingen

Nordlingen

Nordlingen

Donauwörth na tle innych miast nie jest szczególnie warte uwagi oprócz długiej, wijącej się ulicy z historycznymi budynkami. 

Donauworth

Landsberg am Lech to z kolei atrakcyjna miejscowość tętniąca życiem. Bardzo nam się tam podobało a i obiad zjadłyśmy dobry w knajpce Fischerwirt. Miasto ma w swej historii epizod z Hitlerem, albowiem to w tutejszym więzieniu spędził on 264 dni w roku 1924, i tam też napisał Mein Kampf.

Landsberg

Landsberg

Schwangau - to wlaśne tam, w otoczeniu gór, lasów i jezior znajdują się dwa bajkowe zamki oblegane przez turystów: Schloss Hohenschwangau gdzie król Ludwik II Bawarski spędził dzieciństwo, oraz Neuschwanstein - budynek po części zaprojektowany przez Ludwika, nigdy nie dokończony. Ludwik II Bawarski dorobił się ksywki Szalony Król. Wolał sztukę od wojny i to na wspieranie artystów, a nie na podboje i wojny, pustoszył skarbiec. Był między inymi mecenasem Wagnera. Król wydawał też bajońskie sumy na budowę zamków i rezydencji. Ostatecznie powstały cztery z których najsławniejszy jest Neuschwanstein, wznoszony przez 17 lat i nigdy nie ukończony. Ludwik omal nie zrujnował Bawarii swymi ekscentrycznymi zachciankami, ale jego kreacje do teraz przynoszą krajowi ogromny dochód.

Neuschwanstein jest nazywany przez niektórych "disneyowskim zamkiem" (Wytwórnia Disneya wykorzystała jego sylwetkę w swym logo). Z pobliskich parkingów można do niego podejść na piechotę, bądź skorzystać z busika lub pojazdu konnego za niewielkie pieniądze. Nie miałyśmy w planie zwiedzać wnętrz a tylko podziwiać budynek w całej krasie. Najlepiej widać go z wiszącego mostu Marienbrücke który znajduje się za zamkiem. Niestety, budowla najlepiej prezentuje się z drugiej strony a więc na tle dramatycznych gór. Wystarczy pojeździć trochę samochodem wokół i znajdzie się odpowiennie miejsce by zaparkować i zrobić ładne fotki. 

Można też, co bardzo polecam, kupić bilet na kolejkę wagonikową na górę Tegelberg. Zwalnia ona w miejscu skąd przepięknie widać oba zamki i jeziora. Z góry rozciągają się panoramiczne widoki i warto wydać 20 euro na tę atrakcję. 

Schwangau

Schwangau

Schwangau

Schwangau

Füssen ma prezencję rasowego górskiego kurortu. Tam zjadłyśmy najbardziej zapadający w pamięć obiad we włoskiej restauracji La Perla (w Bawarii jest zatrzęsienie włoskich knajp) - i nie z powodu jedzenia choć bylo super, ale przezabawnego kelnera który brylował wśród gości i robił show. 

Fussen

 Fussen

Murnau am Staffelsee to miasteczko w którym każdy dom jest bogato zdobiony malunkami. Być może artstyczny duch mieszkańców wziął się stąd że na początku XX wieku mieszkali tam i tworzyli znani artyści, między innymi Wassily Kandinsky.

 Murnau
 
Wieskirche to słynny kościół w przesadzonym stylu rokoko. Aż oczy bolą od kiczowatych zdobień i złota.
 
Wieskirche
 
W Dießen am Ammersee zatrzymałyśmy się przed zmrokiem tylko po to by znaleźć knajpkę z widokiem nad jezioro. Udało się :) 
 
Diessen
 
Diessen
 
Ostatni dzień przeznaczony był na Monachium. Jako że mam awersję do wielkich miast, Monachium niespecjalnie mi się podobało. Zresztą było tak upalnie że zwiedzanie zamiast przyjemności stało się męczarnią. Szukając cienia poszłyśmy do English Gardens - dużego ogrodu w centrum miasta gdzie można plażować, piknikować, spedzać czas w jednym z kilku ogródków piwnych a jeśli się jest surferem - wyżyć się na desce na sztucznej fali na kanale.
 
Świetny obiad zjadłyśmy w Hofbräuhaus, historycznej piwiarni i browarze, ulubionym pubie Hitlera. Po podziwianiu elewacji Nowego Ratusza dla którego wyburzono 24 kamienice by mógł powstać, wjechałyśmy windą na szczyt by pooglądać miasto z góry - szału nie ma. Jeśli chodzi o mnie to szkoda że nie spedziłyśmy ostatniego dnia na jeżdżenie po małych miejscowościach zamiast smażyć sie w zatłoczonym Monachium.
 
Monachium
 
A tego smoka przwiozłam sobie na pamiątkę. Nie ma nic wspólnego z Bawarią ale jest słodki :)
 
Smok

 

 

Komentarze (27)

Dodaj komentarz
  • tessa37

    Cieszę się, że Ci się Bawaria spodoba, też bardzo lubię tam jeździć:) Ja Monachium akurat lubię, ale nie chciałabym tam mieszkac;)
    Würzburg też mi się bardzo spodobał, spędzaliśmy tam urodziny H.dwa lata temu i udało mi się kupic przepiekne buty;) Oprocz dobrych win maja tam tez przepiękna browarnie;) Ale ogólnie też najbardziej lubię tam małe miasteczka i zamki:)

  • marga77

    pięknie i bardzo zachęcająco to wszystko wygląda! :)

    szkoda, że nie wiedziałam kiedy zamawiasz samochód, bo dałabym Ci namiar na niedrogą i dobra, z nowymi samochodami, wypożyczalnię ... moje Smartko można prowadzić jako pół i kompletny automatik, gdy wsiadam do pracowego Focusa, zawsze się dziwię, że ma trzy pedały ;)))

    Misiek Ci mówił, że się nie zawiedziesz, on tamte tereny, jako i cała Europę, tam gdzie ciepło ;) ma zaliczone na motorze, który posiadał zanim mu kręgosłup nie padł, ja zaś obiecuję sobie Monachium i okolice już ładnych kilka lat, a ostatnio stwierdziłam, że na niemieckie urlopy będę jeździć z Portugalii :D

    dyrekcja mojej firmy mieści się w Bawarii, ale jeszcze tam ta Bawaria mocno bawarska nie jest ;) bardzo lubię gdy rdzenni Bawarczycy (mamy takiego przyjaciela) mówią literackimi mniamnieckim z miękkim bawarskim akcentem, niektórzy Austriacy też mają podobnie, w zamian gdy mówią bawarską gwara, pół słowa nie Bawarczyk, nie zrozumie ;)

    cudne zdjęcia Twoje śledziłam uważnie, a także podziwiałam miejsca w których byłyście, takiego obrazka jednak mi brakowało ;)))

    to teraz nic tylko kierunek Berlin :)

  • ewazdublina

    Tessa, bardzo sie spodobala i juz kombinuje zeby jeszcze raz jechac, do dolnej Bawarii tylko i pojezdzic tez po Austrii i Szwajcarii.

  • ewazdublina

    Marga, samochod byl nowy z nicalymi 4000 km na liczniku, wypozyczalnia i posrednik tez dobre. Wszystko sie moze zepsuc, jedynie co mnie wkurzylo to nie odbieranie telefonu. Korzystalam z roznych wypozyczalni przez lata, nigdy nie mialam zadnych poblemow. W sumie to i tak nic sie az tak wielkiego nie stalo - ot przerwa w podrozy i juz. Dobrze ze na poczatku trasy a nie gdzies w szczerym polu ;) Co do obrazka - nie jadam pewnych rzeczy i tego sie trzymam :) Chetnie probuje lokalnych win i te bawarskie sa swietne.

  • Gość: [dvt] *.as13285.net

    Oj dzialo sie, dzialo :)

  • ewazdublina

    Czekam na Twoj wpis :)

  • Gość *.bas512.cwt.btireland.net

    A wolalabys zamieszkac np. w DE? czy Irlandie kochasz nad zycie? ;). Mnie zawsze ciaglo do Niemiec do Szwarcwaldu np.;) . Cudne zdjecia, ale kotek bialo-czarny najlepszy!!!

  • Gość: [Jaro] *.stansat.pl

    Po pierwszym i drugim roku studiów podróżowałem stopem po Niemczech i pracowałem w Szwabii. Niemcy, którzy zabierali nas na stopa zapraszali nas do domów na obiad albo kolację oraz wielokrotnie dawali nam pieniądze. Byli niesamowicie uprzejmi. Dla mnie to był szok, tym bardziej, że wyrastałem w okresie komuny, gdy Niemcy to byli ci źli, a Rosjanie to byli ci dobrzy. Z podróży po Niemczech najgorzej wspominam Polaków. Jeden z naszych rodaków chciał od nas kasę, za to, że zabierze nas na stopa. Za to powracający z jakichś mistrzostw lekkoatletycznych Litwini zabrali nas spod Monachium i wysadzili w Warszawie, na Ochocie, przy moim akademiku. Z kolei przypadkowo spotkani Serbowie po dłuższej rozmowie chcieli, żebyśmy zostali u nich i przenocowali, a następnego dnia dalej szukali roboty w ich mieście. Pracując zaś z Niemcami byłem pod wrażeniem kultury technicznej. Montowaliśmy duże konstrukcje drewniane i jakimś cudem wszystko, każdy otwór, pasowało do siebie. Dla mnie było to wtedy niewyobrażalne.

  • lifebreath

    Cieszę się, że podobało Ci się w Niemczech. Ja bardzo lubię ten kraj. Bywałem tam wielokrotnie, aczkolwiek samej Bawarii nie miałem jeszcze okazji zwiedzić - ale mam nadzieję, że to się niedługo zmieni.

    Uwielbiam Niemcy i Niemców/Niemki właśnie za to, że tam czuję dużą życzliwość ludzi. Nawet z moim dalekim od perfekcyjnego niemieckim.

    Szkoda, że masz awersję do wielkich miast. Jednym z moich ulubionych jest Kolonia. A tak szczególnie to uwielbiam tamtejszą katedrę. Ogromną. Budowano ją (jeśli dobrze pamiętam) ok. 600 lat. Robi niesamowite wrażenie. Więc gdybyś kiedyś akurat miała lecieć do Nadrenii Północnej Westfalii to polecam :)

  • danekstraszynski

    Naprawdę ciekawe, inne niż moje spojrzenie. Na południu Niemiec spędziłem bardzo znaczną część swojego życiorysu. Wiele wymienionych przez Ciebie miejscowości znajdowały się na mojej zawodowej trasie. Może "w zemście" wybiorę się turystycznie do Irlandii, gdzie mam już bardzo zakorzenioną, bardzo bliską rodzinę. Polski los.

  • ewazdublina

    Gosc (ewka?) Irlandie kocham moze nie nad zycie ale bardzo I tu chce mieszkac.

  • ewazdublina

    Jaro ja tez pamietam ze dzieckiem bedac mialam te niechec do Niemcow wciskana.

  • ewazdublina

    Lifebreath, akurat Kolonie mam w planie, malo co Nie zabukowalam na grudzien na weekend ale w koncu zdecydowalam sie na Prage po raz drugi.

  • ewazdublina

    danekstraszynski wybierz sie, polecam :)

  • Gość *.bas512.cwt.btireland.net

    nie, to nie Ewka...haha ;), a jaka Ewka?? :). Ogólnie to nie lubię jak ktoś się zwraca z końcówką - ka np.Kaska, Hanka, Jolka, Anka, Izka - jak do mnie ktoś tak powie, napisze to wewnętrznie już traci u mnie jako znajomy/przyjaciel...ale to moje osobiste spostrzeżenie, a jak Ty się na to zapatrujesz?. Kurcze poważnie myślę o pracy w DE już od 2 mies. i weszłam tu przypadkiem, a tam taka wycieczka do Niemiec - cóż za zbieg okoliczności ;)

  • lifebreath

    Ewo, to jeśli będziesz w okolicach to polecam Wuppertal (niestety to kolejne duże miasto). Ma fantastyczną podwieszaną kolejkę, która jest normalnym środkiem transportu w mieście. Widoki z wagoników fantastyczne. A i same stacje bardzo ciekawe.
    A znów w Dusseldorfie ciekawe widoki z tamtejszej wieży telewizyjnej/radiowej. No i ten pałac z ogrodami, o którym tu kiedyś pisałem w komentarzach...

  • ewazdublina

    Wuppertal, czy nie stamtad pochodzil jakis Niemiec ktory potem mieszla w Polsce i wystepowal w TV w jakims programie, bodajze Europa da sie lubic :)

  • ewazdublina

    Jakby sie gosc przedstawil to by nie bylo problemu ;)

  • tessa37

    Steffen Möller, Ewa, tak:) Bylam tutaj 2 razy na jego wystepach, rozmawialismy troche, mam dedykacje w jego ksiazkach, tajkze dla mamy dostalam:)
    H. sie bardzo podobalo, to byl poczatek naszego zwiazku i smial sie, na co sie musi przygotowac;)
    Ale Wuppertal, hmmm, uchodzi za cos ala nasza Nowa Huta;) Ja tylko raz przejezdzalam, nie zachwycilo mnie to miasto (tak je tez opisuje Steffen Möller;), wole Düsseldorf, w ktorym bywam regularnie na konferencjach i zjazdach lub Monachium, gdzie tez bywam pracowo, a ogolnie, to mniejsze miasteczka;) Az musza sprawdzic, bo cos mi sie wydaje, ze bedziemy niedlugo kolo Wuppertal przejezdzac w drodze do Den Haag:)

  • lifebreath

    @Ewa
    @Tessa37

    Tak jak pisała Tessa - tak, pewnie chodziło Ci o Steffena Moellera. Też wolę Dusseldorf. Uwielbiałem chodzoć na Koenigs Alee - bardzo mi się podoba tamta okolica. Wuppertal pomimo tego że znacznie mniejszy od Dusseldorfu i pomimo tego, że z Wuppertalu znam tego Steffena, a z Dusseldorfem kojarzę Claudię Schiffer ;) to jednak ten Wuppertal ma w sobie coś.

    Nie zgadzam się, że Wuppertal to taka "Nowa Huta". Mieszkałem w Krakowie i na Nowej Hucie nawet szukałem mieszkania - nie ma porównania z Wuppertalem (na korzyść Wuppertalu oczywiście). Jasne, nie jest to (Wuppertal) miasto o tak bogatej historii jak Aachen (polecam) ale porówanłbym je (Wuppertal) raczej do... hm... Katowic? Nie ze względu na "urok" (dyskusyjny) Katowic, ale ze względu na to, że oba miasta są dość młode. Wuppertal jest dość dziwny, bardzo "górzysty" - miejscowi mówią że nie warto kupować aut z Wuppertalu bo robią dużo kilometrów pod i z górki - co dla silnika podobno nie jest najlepsze. Widoki w Wuppertalu (szczególnie na końcu trasy kolejki są bardzo ciekawe). No cóż - ja Wuppertal lubię, ale być może dlatego, że mam z nim również związane bardzo dobre wspomnienia.

    Nie jest Wuppertal żadnym cudem świata, ale gdybyś była w Nadrenii Pólnocnej Westfalii to myślę że warto się tam wybrać choćby dla tej kolejki. Nie wiem czy jest na świecie druga tak ciekawa kolej nadziemna z podwieszanymi wagonikami.

    Tessa - a czasami przejeżdżając tylko przez miasto można nie dostrzeć pewnych ciekawych rzeczy. Ja też "wolę" Dusseldorf, ale czuję się w obowiązku bronić słabszego ;)

  • beacon1234

    Tutaj Ewka :-)
    Dziekuje Ci EVCIU:-) (bardzo lubie taka forme !!!!:-)ZA kolejna cudowna podroz.Nie wiem kiedy ja odwiedze te wszystkie miejsca ale z cale pewnoscia bede sie poruszac Twoim szlakiem. .
    W przyszlym roku planujemy wypad do Drezna reszta musi poczekac...ale przyjdzie taki czas przyjdzie czas:-)
    Kiedys dawno temu w Pl nauczylam sie jezdzic manualnie ,dzis juz jednak nie dalabym rady.Tylko automatic wchodzi w rachube :-)
    Pragi zazdroszcze ..wroce ta m jeszcze a Tobie polecam "Ku parlamentu " Atmosfera fantastyczna .Jedzenie typowe ale mysle ze znajdziesz cos dla siebie a piwo .. ummm .. nie jestem znawca ale obalilam 3 kufle na jedno posiedzenie!!!!!.No i ceny wyjatkowo atrakcyjne.Polecam :-)

  • marga77

    z Düsseldorfu pochodzą Die Toten Hosen i nawet na początku lat osiemdziesiątych, kiedy ich odkryłam, niemiecki język znając na poziomie Czterech Pancernych i Stirlitza, nie mając pojęcia jak wygląda Düsseldorf, już to miasto kochałam, a będąc tam dwa razy na koncertach Die Toten Hosen, kiedy po koncercie wszystkie knajpy były otwarte, a ich właściciele bez względu na kolor skory, płeć i wyznanie ogromnie dumni " z naszych chłopców" z wielkim sercem podejmowali u siebie gości z koncertu, przekonałam się, że to miasto jest warte mojej miłości :D a poza tym jest bardzo ładne w dzień :)

  • ewazdublina

    W Düsseldorf mieszka brat C. Ktory nas tam ciagle zaprasza wiec kto wie :) na pewno Niemcy bede odwiedzac bo mi ciagle malo :)

  • marga77

    i masz rację, bo to piękny kraj i fajni ludzie, moja propozycja z Berlinem jest zawsze aktualna, jak nabierzesz ochoty :)

  • tessa37

    Lifebreath, masz rację, wszędzie można znaleźć ładne i brzydkie miejsca, z tym, że jak się gdzieś wybieram, to wolę, żeby te pierwsze przewazaly;) Kolekjka jest ciekawa, Steffen Möller też ja wspomina zawsze;) Aachen jest przepiękne, polecam z całego serca:)
    @Ewa, wybierzcie się do Düsseldorfu i Kolonii- warto i można to połączyć z wypadem do Hollandii, bo to rzut beretem juz:)

  • Gość: [Irolka] 109.78.18.*

    Nawet ładne te niektóre miasteczka :)

  • ewazdublina

    Irolka, wszystkie ladne :)

Dodaj komentarz

© D U B L I N I A
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci