Menu

D U B L I N I A

Pozytywnie i optymistycznie o swoim życiu, podróżach, karierze, kotach i Wszechświecie, z zabarwieniem feministycznym.

Słowo na niedzielę

ewazdublina

Jadąc niedawno z C. z okolic Gorey do domu, przypomniałam sobie o tym jak prawie 3 lata temu na tej samej trasie zobaczyliśmy uroczy mostek i postanowiliśmy się zatrzymać i zrobić kilka zdjęć. Okazało się że przy moście, niewidoczne z trasy, znajdują się ruiny niewielkiego domku. Weszliśmy do środka - domek nie był jakoś strasznie stary bo widać było instalację elektyczną i trochę zachowanych mebli. Przez dziurę która kiedyś była oknem rozciągał się piękny widok na rzekę i most. Powiedziałam wtedy do C. - chciałabym mieć taki widok z własnego domu.

Ruins

Kilka miesięcy poźniej, kiedy jak pamiętacie nasza landlady zadzwoniła by powiedzieć nam że nie możemy w mieszkaniu trzymać kotów co zmusiło mnie do zakupu nieruchomości, stałam w mieszkaniu przeznaczonym na sprzedaż, mając bardzo podobny widok na rzekę i most. Teraz jest to moje mieszkanie.

myapt

Podobnymi historiami mogłabym zapełnić książkę, a Ci którzy śledzą bloga na pewno pamiętają niektóre z moich opowieści o sile podświadomości i potędze wszechświata. Może i pamiętają słynną listę ;) na którą wciągałam osoby które powinny usunąć się z mojej orbity. Oczywiście nie życzyłam im niczego złego a wręcz przeciwnie - samych dobrych rzeczy, byle z daleka ode mnie. Od około półtora roku na liście pojawiły się - nie na raz ale po kolei - trzy osoby, z których każda przeniosła się  w inne tereny - zresztą padł swoisty rekord szybkości bo jedna z nich zaraz po wcignięciu na listę już więcej się mi na oczy nie pokazała. Podkreślam że wszystkie te osoby mają się świetnie i powodzi im się dobrze, a może i lepiej niż poprzednio, tylko że nie muszę ich oglądać ani z nimi koegzystować.

Jedna z moich nowych znajomych jest Brazylijką i przebywa w Irlandii na studenckiej wizie, mogąc pracować wyłącznie na pół etatu a na cały tylko w sezonie wakacyjnym. W tamtym roku musiała podjąć kolejny kurs by wiza została przedłużona. Obcokrajowcy spoza Unii płacą horrendalne pieniądze za kurs w collegu, przy jej zarobkach i wzrastających kosztach życia (głównie wynajmu) nie była sobie w stanie na to pozwolić. Powrót do Brazylii jest dla niej koszmarem więc dziewczyna stresowała się potwornie i rysowała sobie w głowie najczarniejsze scenariusze. 

Usiłowałam ją przekonać do tego żeby zamiast wyobrażać sobie jak ją deportują, powtarzała sobie że wszystko się dobrze układa i zostaje tutaj. Co nie znaczy że powinna przestać szukać rozwiązań - innego tańszego collegu na przykład. I kiedy w końcu przekonałam ją że wszystko będzie dobrze, że ma myśleć pozytywnie itp, rodzina jej chłopaka niespodziewanie postanowiła pożyczyć jej pieniądze na college. Spotyka się z nim dość krótko więc absolutnie na coś takiego nie liczyła. Wizę przedłużono na 18 miesięcy. Do tego jej związek z chłopakiem stał się poważniejszy i razem wynajęli mieszkanie, niestety dość daleko od miejsca gdzie pracowała. Znów zaczęła się stresować dojazdami i problemami z tym związanymi, kiedy nakazałam jej pomyśleć że się wszystko dobrze poukłada zamiast panikować. I w kilka tygodni później jej znajomy który grywa w golfa w hotelu niedalego jej nowego mieszkania dał jej cynk że poszukują tam kogoś do pracy. Dostała ją i tak jak mówiłam, wszystko się dobrze poskładało. Powiedziała mi że zmienia się całkowicie, przestaje przewidywać najgorsze i stresować się problemami, ale będzie nastawiać się wyłącznie pozytywnie bo to działa.

Córka mojej koleżanki z pracy usiłowała kupić dom od roku. Ostatnio sytuacja się zaczęła robić nerwowa bo ceny rosną z dnia na dzień, rynek jest ubogi i naprawdę cieżko cokolwiek znaleźć. B. opowiadała mi prawie co tydzień jak byli gdzieś coś oglądać i albo nieruchomość była koszmarna i ze zdjeciami z internetu nie miała nic wspólnego, albo ich oferta była przebijana. B. załamana bo trójka dorosłych dzieci z partnerami mieszka ciągle z nią i jej mężem i marzy o tym by się przenieśli na swoje śmieci. Opowiedziałam jej o moich przygodach z kupnem i namówiłam ją by z córką popatrzyły na to inaczej - jeśli coś im się podoba ale nie są w stanie tego kupić, trzeba powiedzieć sobie że najwidoczniej to nie jest dla nich odpowiedni ruch. My widzimy tylko wierzchołek, powierzchnię, i to się może wydawać super, ale wszechświat ogarnia całość i widzi że to nie jest dobre. Tak samo też jest np z pracą której się nie dostaje... bo inna lepsza czeka za rogiem, o czym my nie wiemy ale wszechswiat tak.

krokodyl

My widzimy to co na wierzchu, Wszechświat widzi całość ;)

Pracowalam nad B. a ona potem nad córką i jej partnerem, przekazując im te mądrości... tydzień temu znaleźli fajny dom i umówili się na oglądanie. Rzecz jasna zaczęło się: pewnie ktoś da więcej, pewnie nic z tego nie będzie i tak dalej. Co im szkodzi - powiedziałam - mówić sobie: to jest ten dom, tym razem na pewno nam się uda.
B. napisała mi na whatsapp : rozmawiałam z Niamh i obie mówimy sobie że jeśli ten dom jest odpowiedni, to na pewno ich oferta zostanie zaakceptowana. Jak nie - najwyraźniej to jeszcze nie ten. Towarzyszyło temu zdjęcie jej i córki z kieliszkami wina :) W poprzedni piątek B. powiedziała mi że taka wiara i pewność w córkę wstąpiła, że zaryzykowała i zaproponowała właścicielowi 5000 mniej niż cena wywoławcza.  Jeszcze tego samego wieczora oferta została zaakceptowana, córka wpłaciła depozyt i teraz jest na etapie całej papierkowo-prawniczej roboty. 

Piszę o tym żeby przypomnieć o tym jak ważne jest pozytywne nastawienie i myślenie. Żyje się wtedy lepiej i łatwiej niż w czarnowidztwie i "krzyworyjstwie" spowodowanym ciągłym narzekaniem. Zaczynajcie dzień od dobrych słów i myśli i od uśmiechu, wyobrażajcie sobie świat jako przyjazne miejsce pełne możliwości i wszelkiego dobra, kreujcie sobie w głowie i na papierze takie życie jakiego chcecie. Nie dajcie się zdołować energetycznym wampirom, fałszywym dołującym przyjaciołom którzy chętnie z innymi płaczą ale już się z nimi nie śmieją, oraz chwilowym przeciwnościom. To jest moje słowo na niedzielę :)

Kilka linków do moich starszych postów na podobny temat:

http://dublinia.blox.pl/2015/11/O-kanadyjskiej-swini-i-nie-tylko.html

http://dublinia.blox.pl/2014/08/Mialo-byc-o-wyjezdzie.html

http://dublinia.blox.pl/2015/12/Jak-rozmawiac-ze-Wszechswiatem.html

http://dublinia.blox.pl/2014/11/8-lecie-bloga-wpis-czwarty.html

 

 

Komentarze (16)

Dodaj komentarz
  • tessa37

    Takie zyczenia rowniez wyrazam: nic złego, byle daleko ode mnie i zawsze to dziala:) Czasem przewrotnie życzę niektórym tego, czego oni życzą mnie i to też dziala, zarówno pozytywnie, jak i negatywnie;)
    Z mieszkaniami miałam podobnie, kiedy prawie 10 lat temu rozstawalam się z ex i przeprowadzalam, przeprowadziła się jednocześnie moja najlepsza tutaj przyjaciółka:) Do pięknego, nowego i nowoczesnego apartamentowca z przepięknym dużym tarasem. Bardzo się z nią cieszyłam i pomyślałam sobie, że chciałabym takie mieszkanie, to jest dokładnie to, gdzie czuje się najlepiej. Oni jakiś czas później przeprowadzili się do nowo wybudowanego domu, a ja o sprawie nie tyle zapomniałam, ale zjadłam się innymi rzeczami. Kiedy poznałam H.i postanowiliśmy zamieszkać razem, bardzo podobało mi się mieszkanie w domu niedaleko mojego ówczesnego, było na trasie biegania, przy, a niejako już w lesie:) Byłam nim zachwycona, choć nigdy nie byłam wewnątrz, ani nawet na tej posesji. Kiedy umówiliśmy się z maklerka na oglądanie kolejnego mieszkania, okazało się ono być właśnie w tym domu:) Zachwycilam się starym pakietem, rozsuwanymi drewnaninymi drzwiami , wielkimi oknami we wszystkich pokojach i widokiem z nich. Wzięliśmy je od razu, przy czym była opcja wynajmu i kupna. H.byl za kupnem, a mnie piknelo:" za wcześnie". Byłam przekonana, że to mi intuicja tak mówi, bo z H.nie byliśmy długo razem i to miało być pierwsze wspólne mieszkanie. Umówiliśmy na wynajem z opcja kupienia później. Na szczęście:) Mimo, że bardzo dobrze się w nim czuliśmy, że spędziliśmy tam cudowny czas, to nie było to "nasze". Już po roku wiedzieliśmy, że nie zostaniemy w nim na stałe. Zbyt wiele niedogodności, problemow i utrudnień związanych tym, że to stary budynek. W dodatku AŻ TAKA bliskość lasu zaczęła mi szybko przeszkadzać. Po dwóch latach zaczęliśmy szukać czegoś innego, już nastawieni na kupno i pierwszym mieszkaniem, które zobaczyliśmy (szukaliśmy tylko nowych), było obecne. Pozniej obejrzelismy inne mieszkania, ale to pierwsze okazalo sie idealne. Jeszcze to oczywiście nie było gotowe, tylko wielka dziura w ziemi, ale już wtedy wiedzieliśmy, że to to:) A do mnie dotarlo, ze to pikniecie pare lat wczesniej nie dotyczylo H., a tamtego mieszkania:) Wyprowadziliśmy z poprzedniego mieszkania i miasteczka bez żalu, mimo, że spędzony tam czas będziemy zawsze wspominać bardzo mile i z sentymentem. Teraz mieszkamy od pół roku w naszym- wymarzonym przeze mnie prawie 10 lat temu mieszkaniu: nowym, nowoczesnym, z pięknym dużym tarasem, zdecydowanie w bardziej miejskim, ale jednocześnie w spokojnym miejscu i z dużą ilością zieleni za oknami:)

  • marga77

    powiem tylko Portugalia, pojechaliśmy tam rok pozniej, niz planowaliśmy, moje ciężkie zapalenie pluc bylo przeszkoda, pojechaliśmy zaopatrzeni w jedenaście adresów z domami do obejrzenia, a ja pierwszego wieczoru juz na miejscu, westchnęłam do wrzechswiata, ze tu tak fajnie, iz mógłby juz ten pierwszy adres okazac sie tym właściwym, po czym w godzine pózniej, znalazłam w necie nasza hacjende, gdzie Misiek zabral mnie pod pretekstem uzgadniając przedtem, w tajemnicy przede mna, z właścicielami (NIemcy spod Heidelbergu), kiedy tam sie spotkamy, ze nie wspomne o tym, iz moje obecne mieszkanie, które na prawde, jak sama widziałaś, nie pozostawia nic do zyczenia, Misiek znalazł na takiej samej zasadzie, gdzie tym razem On rzucil w przestrzeń zyczenie, iz oprócz pierdzionka z diamentem, chciałby mi sprezentować, w dniu zaręczyn piękne mieszkanie, co oczywiście zrobil ;)
    moje obecne stanowisko pracy, tez niczym innym nie jest, swiadkiem Odwodnik, z ktora z Jej wspaniała córka wlasnie byly u mnie w odwiedzinach, i poprzedniego wieczoru rozmawiałam o pracy i jej, i mojej, gdzie przy mojej powiedziałam, iz powoli moje obecne miejsce pracy zaczyna mi brzydnąc i mogłoby sie cos nowego wydarzyc, a dnia następnego gdy łazilysmy po Frankfurcie, w jednym ze sklepów telefon on wysokiego szefa, ze jest wakat atrakcyjny i mam sie zastanowic, a dwa tygodnie pózniej, z dusza na ramieniu zdawalam potrzebne egzaminy na ten wakat ... juz wtedy pomyślałam sobie, po raz kolejny, ze dobrymi przewodnikami życzeń, sa także otaczajacy nas ludzie, w trakcie Twojej wizyty chociażby, plan przebudowy mieszkania nabrał konkretnych rysów, które juz sa nawet w postaci projektu i wizualizacji, wykonanych przez architekta, o drobiazgach, jak trzy dniowe mówienie ulubionej pracowej kolezance (Portugalka z Algarve), ze ma myslec pozytywnie i wysyłać w kosmosy, iz dostanie stala umowę o prace, która dostała czy o tym, ze chciałabym wrócic do fotografii analogowej, gdzie nagle z nieba spadla mi za grosze porządna lustrzanka, nie zebym PowerShota, którym wyłącznie manualnie fotografuje, sie wyrzekla, nie warto wspominac ;)))

  • marga77

    jeeeeeny Ewa, zapomnialam o jednej z tych bardzo, baaardzo ważnych prósb, która mnie sie spełniła, od drugiego razu, a mianowicie panna do sprzątania, która dorówna zaciazonej Gosi (Gosia juz jest szczesliwa mama, ma syna)! od drugiego razu, bo za pierwszym przyszla Mniamka, która umówiła sie na sprzątanie i nawet nie raczyła wysłać esemesa, ze sie nie pojawi, za drugim razem przyszla Irena (Chorwatka), Gosia tez wtedy przyszla, pokazac jej wszystko, po czym mi napisala (ja bylam w robocie), zeby brac i nie pytac, wzienam i po pietach mogę Irene z wdzięczności za jej prace calowac, w zamian jednak dolozylam dziesięć ojro, a dziękuje za nia kosmosowi, kazdego niemalże dnia ;)))

  • Gość: [Dvt] 82.132.243.*

    Niniejszym wciagam na moja liste mojego wspollokatora ktorego ochrzcilam Creepy Chris, a ktory jak wiesz doluje mnie teoriami spiskowymi i antysemityzmem

    Do tego co napisalas dodam jeszcze ze bardzo wazna jest wiara w siebie, wysoka samoocena i samoakceptacja, inaczej sie zablokujemy na dobre rzeczy, a tkwiac w nieslusznym przekonaniu ze na nie nie zaslugujemy, nigdy ich nie dostaniemy...albo dostaniemy jakies odrzuty ktorych nikt nie chcial zagospodarowac

  • ewazdublina

    Tessa :)

  • ewazdublina

    Marga :)

  • ewazdublina

    Dita, wiadomo ze samoakceptacja to podstawa, i wiara w siebie. U mnie graniczaca z samouwielbieniem ;) Creepy Chris musi odejsc...

  • Gość: [dammar] 46.7.127.*

    Ewa, ty chyba w moich myslach czytasz, az nie moge uwierzyc.
    Od kilku dni pozytywnie sie nastawiam na swiat, czytam Potege Podswiadomosci, ta ksiazke akurat znam od 20 stu lat. Nawet dzisiaj myslalam zeby wejsc do ciebie na bloga i sprawdzic ta druga ksiazke o pozytywnym mysleniu ktora polecalas.
    Zycie mi sie skomplikowalo, dostalismy wypowiedzenie mieszkania, maz juz cztery razy prace zmienial w tym roku a ceny mieszkan rosna i rosna. Myslelismy zeby przeprowadzic sie gdzies z dala od Dublina i tu znowu komplikacje bo szkoly nie mozna tak latwo znalezc i pracy tez. Wiec zalamalam sie troche. Tym bardziej ze nie chce juz mieszkac w Dublinie, nikt z nas nie chce.
    Dlatego od kilku dni staram sie przekonac moja podswiadomosc ze wszystko dobrze sie ulozy, pomimo wszystko. I cokolwiek sie zdarzy bedzie to dla nas dobre.
    I wiem ze cos sie zdarzy, cos pozytywnego co rozwiaze wszystkie nasze problemy.

  • ewazdublina

    Dammar ta druga ksiazka to Jak przestac sie martwic i zaczac zyc. Nic nie trwa wiecznie, ceny w koncu zaczna spadac, wszystko sie unormuje. A w poblizu Dublina, gdzie tez sa szkoly i skad do Dublina dojedzie sie w godzine, sa naprawde fajne nieruchomosci do kupienia czy wynajecia. Na pewno sie cos zdarzy co rozwiaze Twoje problemy, pomysl sobie ze za jakis czas bedzie po wszystkim, z perspektywy czasu wszystko wyglada inaczej.

  • Gość: [pełnoletnia] *.adsl.inetia.pl

    Pamiętam te Twoje posty! Jeden nawet z dedykacją dla mnie :) Sama w życiu miałam multum sytuacji gdzie wszechświat wprost odpowiadał na moje prośby - sama nie mogłam w to uwierzyć!! Raz wkleiłam sobie zdjęcie górskiej charty do kalendarza i podpisałam "marzenie na wakacje" i potem w tym właśnie dokładnie dniu wylądowałam w identycznej góralskiej chacie :) Tak czy inaczej przeczytałam wszystkie posty, które zalinkowałaś i oprócz tego, że zgadzam się w 100%, to jedno nie daje mi spokoju - jak schudłaś 16 kg w ciągu 1 miesiąca??? Jakoś wszechświat tylko w tej jedynek kwestii nie chce ze mną współpracować, ha ha ;)))

  • ewazdublina

    Pelnoletnia jak sie zre 2000kalorii dziennie a potem sie zejdzie na 1000 to sie schudnie, nie ma sily ;) za chuda bylam I potem dobilam troche ale dalej jem okolo 1200 kalorii dziennie czasem mniej. Alkoholu nie licze. Ostatnio znow schudlam I gacie z tylka leca bo ograniczylam nabial I jestem taka pol weganka;) I od razu mniej w pasie. Brzuch mam taki plaski jak nigdy.

  • Gość: [Beacon] *.nyc.res.rr.com

    Jak bardzo potrzebowalam takiego energetycznego wpisu.To wszystko prawda co piszesz Ewciu I ja nie raz przekonalam sie ze jednak warto nastawiac sie do zycia pozytywnie !!!!!!!Moje burzliwe losy sa tego dowodem .Pomimo ze nieraz bylo calkiem kiepsko I tracilam nadzieje dolujac sie okrutnie ,gdzies w podswiadomosci kolatalo ze bedzie dobrze .Po cichu wierzylam ze wyjde na prosta z tych pokreconych drog .Zmagam sie z zyciem I moimi demonami ale ogolnie to swieci slonce ,pracuje nad soba I przestawiam swoje myslenie na pozytywne I optymistyczne rozwiazania .Dziekuje za Twoj wpis ktory notabene tez przyszedl do mnie w b.odpowiedniej chwili ( aby mnie podniesc na duchu I ustawic znowu do pionu:-)..wszystko sie dzieje po cos ,prawda:-) .Zezarlo mi ten wpis a pozniej powiedzialo ze jestem spamem ...Otoz nie !!!!! Hellloooo ...nie spamuje ;-) Sciskam mocno :-)

  • duo.na

    Korzystajac z przerwy w pracy, odczytalam slowo na sobote (bo sobota dzis u mnie). Za trzy godziny wyjezdzam na wycieczke, wiec zaraz przystapie do pozytywnej wizualizacji.
    Przyznaje, cos w pozytywnej wizji swiata jest, jakos to dziala. tylko jeszcze partnera musze o tym przekonac; choc on oporny nieco.

  • Gość: [pelnoletnia] *.adsl.inetia.pl

    To może coś o swoim zdrowym odżywaniu napiszesz, może coś podłapię od ciebie?
    Bardzo by mnie zainspirowała taka notka. Stajesz się powoli moim guru :)

  • ewazdublina

    Duo.na :)

  • ewazdublina

    Pelnoletnia nie wiem czy jest zdrowe czy nie, nie jestem dietetykiem ani zadnym innym specjalista ;) Uwazam na ilosc kalorii ktore zjadam, nie jem slodyczy, minimalna ilosc chleba, no i jestem wegetarianka :) ALe moze cos kiedys splodze na ten temat skoro jest zapotrzebowanie ;)

Dodaj komentarz

© D U B L I N I A
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci