Menu

D U B L I N I A

Pozytywnie i optymistycznie o swoim życiu, podróżach, karierze, kotach i Wszechświecie, z zabarwieniem feministycznym.

W Gdańsku i nie tylko

ewazdublina

Kiedy byłam dziewczynką może 10-12 letnią dostałam w prezencie książkę Panienka z Okienka autorstwa Deotymy. Na brązowej okładce widniał rysunek okrągłego okna i wyglądająca z niego buzia blondynki. Powieść zrobiła na mnie wrażenie nie dla wątku romansowego ale z powodu bardzo szczegółowych opisów XVII Gdańska, jego architektury i przepychu a także ówczesnej mody i obyczajów. Nie wiedziałam wtedy że żyję w ustroju zwanym komunizmem i że właśnie tam zaczyna się on kruszyć, że tam trwają strajki i Wałęsa skaka przez mur. Zrozumiałam to  jako nastolatka. A dopiero po około 35 latach od lektury powieści (oraz zobaczeniu filmu z Polą Raksą w roli tytułowej) zawitałam tam osobiście.

gdansk1

Widok z mojego okna nad ranem

Jak silna jest propaganda wtłoczona do głowy podczas czasów szkolnych - otóż wstyd się przyznać ale wydawało mi się że miasto zostało zniszczone podczas II wojny światowej przez Niemców, a to dzieło Armii Czerwonej. Około 90 procent centrum zamieniło się w ruinę. Ta powojenna historia mnie i C. najbardziej interesuje dlatego wybraliśmy się na prawie 2,5 godzinny spacer z przewodnikiem, tzw Free Walking Tour. Temat: II world war, communism times and Solidarity Movement. Firma proponuje dwie wycieczki - rano o 10.30 Gdańsk historyczny do momentu wybuchu wojny, a o 3.30 czasy powojenne. Free nie znaczy że za darmo, ale że nie ma ustalonej ceny. Dajemy przewodnikowi tyle ile uważamy. Z tego co zauważyłam ludzie płacą hojnie i z reguły więcej niż wynosiłaby stała opłata, ale też tour jest bardzo interesujący i przewodnicy świetni.

gdansk3

gdansk5

Dowiadujemy się od naszej oprowadzającej Kasi że po wojnie miano 3 pomysły na Gdańsk - pierwszy zostawić ruiny niejako "na pamiątkę" i ku przestrodze. Drugi - odbudować miasto w stylu socrealizmu. Trzeci - odbudować stare miasto by wyglądało tak jak w latach świetności miasta czyli wieku XVIII. Na szczęście opcja ostatnia zwycieżyła - podobno ci którzy miasto znali przed wojną i po odbudowie twierdzili że wygląda dużo lepiej. Wiadomo - kamienice to swobodna rekonstrukcja i fasady to tylko piękna dekoracja kryjąca normalne klatki schodowe i mieszkania o układzie daleko odbiegającym od oryginalnego.

 gdansk2

Domy nie są też tak "głębokie" - ten zabieg stworzył wolną przestrzeń z tyłu która rzecz jasna zamieniła się w zaniedbane śmietniska i miejsca popijania taniego alkoholu. Kiedyś za tymi frontonami mieszkali bogaci kupcy, po wojnie wprowadzili się prości robotnicy. Dlatego np niektóre z fasad owszem są ozdobione wykwintnymi freskami ale nie przedstawiającymi greckich bogów jak się to robiło w wieku XVII-XVIII, ale gosposie w czepkach i z kurami czy kogutem za pazuchą. 

gdansk9

Tak więc chodząc po Gdańsku i napawając się pięknem architektury tak naprawdę napawamy się zbudowanymi w latach 60-tych dekoracjami...ale trzeba po prostu o tym zapomnieć i poddać się urokowi wysokich, strzelistych kamienic.

gdansk7

Powróce jeszcze do spaceru z Kasią która opowiada o komuniźmie i strajkach w Stoczni Gdańskiej, zakończony za bramą tejże, która jest wciąż udekorowana a nad nią widnieją słynne żądania robotników. Jestem jedyną Polką w grupie, do tego pamiętającą dobrze komunę. Obcokrajowcy słuchają z zainteresowaniem, ja trochę ze wzruszeniem. Opowieści o pustych hakach w sklepach, o bonach żywnościowych, o kolejkach po papier toaletowy nie są dla mnie tylko ciekawostką ale autentycznymi wspomnieniami. W jakiś sposób czuję się bogatsza o doświadczenia i mądrość życiową z tego powodu.

gdansk4

Odbudowane Stare Miasto ma inny układ niż np to w Krakowie czy Wrocławiu - tamte tereny były pod wpływem renesansu i sercem jest rynek - kwadratowy bądź prostokątny plac. Gdańsk to kilka głównych ulic biegnących od rzeki w głąb, z których najważniejsza i najładniejsza to Długi Targ. Mieszkałam w kamienicy na Powroźniczej, dosłownie sekundę od Długiego Targu.

 gdansk14

Kamienica gdzie sie zatrzymalam, po prawej stronie na koncu, obok tej ze śmiesznym zdobieniem:

 

gdansk12

Ulica tętni życiem od rana do nocy, tam znajdują sie główne atrakcje a więc Dwór Artusa, Ratusz i fontanna z Neptunem. Do Dworu Artusa musiałam pójść bo czytałam o nim w Panience z okienka. Ten olśniewający budynek był miejscem spotkań biznesowych i towarzyskich bogatych kupców, a jego nazwa wzięła się od króla Artura i jego dworu. Tam też był okrągły stół i każdy zasiadający przy nim był wówczas równy statusem.
Dekoracje są dość eklektyczne i zaskakujące, szczególną uwagę przyciągają kręcone schody oraz niezwykły kaflowy piec mierzący 11 metrów.

artus2

artus3

artus1

Jeśli kogoś interesuje oryginalny układ kamienic (jak mnie) to polecam wejść do Domu Uphagena, funkcjonującego jako muzeum jeszcze przed wojną. Oryginalny wystrój wywieziono z miasta przed bombardowaniem więc jest on w większości oryginalny. Istotnie jest kolosalna różnica między tym wnętrzem a odrestaurowanymi po wojnie kamienicami. Łatwo jest przenieść się wyobraźnią w dawne czasy.

uphagen1

uphagen2

uphagen3

Gdańsk kojarzy się z bursztynem i na każdej prawie ulicy jest zatrzęsienie sklepów z wyrobami bursztynowaymi - uwaga, część to nie prawdziwy kamień ale wyrób bursztynopodobny z Chin. Na końcu Długiego Targu, za Złotą Bramą znajduje się Muzeum Bursztynu do którego warto wejść. Przede wszystkim samo miejsce jest architektonicznie ciekawe bo nazywa się Katownia i było kiedyś więzieniem. Można się naprawdę dużo dowiedzieć o bursztynie oraz podziwiać jego okazy a także biżuterię i przedmioty użytkowe nim ozdobione. Mnie najbardziej podobały się eksponaty z zatopionymi w kamieniu roślinami i owadami, a najbardziej słynny egzemplarz z jaszczurką liczącą sobie 23 miliony lat.

obcy

"Obcy" :) 

Ponoć najlepsze sklepy z bursztynem są na ulicy Mariackiej - rzeczywiscie jest ich tam dużo ale czy są najlepsze? Raczej nie. Za to sama uliczka bardzo urokliwa.

gdansk10

Ponieważ lubię oglądać miasta z góry wybraliśmy się na wieżę widokową w Kościele Mariackim - 500 stopni. Przejechaliśmy się też na kole widokowym Amber Sky.

Wielbicielom atrakcji mniej konwencjonalnych polecam wizytę w dzielnicy Zaspa a konkretnie ulicy Pilotów (taksówka kosztuje około 30 zł ale można też dojechać kolejką SKM) Tam na wysokich i nieatrakcyjnych bokach bloków powstały ogromne murale z których największe wrażenie zrobił na mnie ten z twarzą Lecha Wałesy - z bliska widać jakieś prostokąty a wystarczy się oddalić by nabrały kształt głowy eks prezydenta.

zaspa1

zaspa2

Nie mogłam też nie pojechać do Oliwy (też taksówką za około 30 zł ale można podjechać kolejką SKM) do kociej kawiarni Kotka Cafe. Ale i tak moje serce skradł wąż a konkretnie Pyton Tygrysi, co za słodkie stworzonko.

kotkacafe1

pyton

Gdyby pogoda była h...kijowa na pewno pozwiedzalibyśmy muzea, na przykład II wojny śwaitowej bądź centrum solidarności, ale zrobiło się nagle bardzo ciepło i słonecznie więc pojechaliśmy do Malborka i kolejnego dnia do Sopotu.
Malbork wiadomo - Krzyżacy. C. nie miał o powiązaniach zakonu z Polską pojęcia a z wycieczki wrócił zachwycony i napełniony wiedzą :) Do Malborka jedzie się pociągiem jakieś 40 min - stacja znajduje się 10 min na piechotę od Starego Miasta a w samym Malborku też mniej więcej tyle idzie się do zamku. Budowla robi duże wrażenie - przede wszystkim wielkością. Po sezonie jedyną opcją jest audioprzewodnik i wizyta trwa co najmniej 3 godziny - my nie zatrzymywaliśmy się przy wystawach zbroi czy monet bo zeszłoby jeszcze więcej. Niewątpliwie warto tam pojechać.

malbork1

malbork2

A Sopot to oczywiście inna bajka - nadmorski kurort, najdłuższe drewniane molo w Europie, deptak "Monciak" i plaża. Nic tam specjalnie nie ma ale panuje fajna, wakacyjna atmosfera a lody smakują nieziemsko. Miasto stało się sławne w XIX wieku jako uzdrowisko, spacerując po nim można natknąć się na ciekawe architektoniczne wille.

sopot1

sopot4

sopot3

sopot5

Co do jedzonka i napitku to bardzo rekomenduje:

Restauracja Kubicki - najstarsza w Gdańsku, w okresie międzywojennym funkcjonująca jako modny lokal Kubicki Cafe. Ocierająca się o fine dining jest miejscem z klasą i badzo profesjonalnym serwisem a jedzenie jest niesamowicie dobre. Jako czekadełko dostaliśmy świetne pieczywo,ogórki kiszone i smalec którym zajadał się C - dla mnie to sam tłuszcz choć pamiętam że dzieckiem będąc pochłaniałam smalec. Na przystawkę zamówiliśmy pierogi - jedna porcja starcza spokojnie na 2 osoby, ja zjadłam wegetariańskie a C. z mięsem - wegetariańskie niebo w gębie, ciasto delikatne i cieniutkie a farsz rewelacyjny. Jako danie główne ja zamówiłam równie niebiańskiego halibuta a C. roladki z cielęciny. Świetne, pięknie podane, jak to mówią w Masterchefie petarda ;) Pod koniec poczęstowano nas likierem domowej roboty.

Super niespodzianką okazała się Klatka B to której weszliśmy któregoś wieczoru przypadkowo, a dlatego niespodzianką że w menu jest olbrzymi wybór polskich alkoholi i nie tylko wódek i nalewek ale też win. Od dawna słyszałam że polskie wina to nie tylko jabole i że są bardzo dobre. Moje białe było ok, ale czerwone które zamówił C nie ustępowało włoskim w smaku i aromacie. Jedzenie też świetne, ogórki i inne warzywa piklowane na miejscu, ser ważony przez własnego serowara, wędliny wędzone też przez nich. Bardzo polecam.

Józef K. - bar i kawiarnia. No dobra, koktajle takie sobie ale wystrój szalony. Można łazić i łazić po lokalu i ciągle znajdować jakieś interesujące szczegóły, że o suficie z książek nie wspomnę. Mają też śliczne siedzeniana zewnątrz skąd można obserwować przechodniów i turystów.

jozefk1

jozefk2

Na koniec miejsce dla którego jeszcze chętnie wróciłabym do Gdańska - bar Flisak 76. Po spróbowaniu ich autorskich koktajli picie pina colady czy innego klasyka już mnie nie interesuje. Karta zmienia się, teraz jest inspirowana snami. Koktajl Piff Puff który zamówiłam jako pierwszy istotnie po nocach mi się śni :) Podano go w filiżance do herbaty. Kolejny był Baca Bury z zaskakującym składnikiem a mianowicie oscypkiem... też świetny ale jednak wróciłam do pierwszego. C. ma zupełnie inne smaki i zamówił dwa na bazie whisky i jeden na bazie ginu, również stwierdził że lepszych w życiu nie pił. Barmani to ludzie z pasją, podchodzą do gości zagadują, opowiadają o składnikach i genezie powstania drinków. Ekscytujące doświadczenie.

Ponieważ w tym roku odwiedziłam dwa bardzo turystyczne i znane polskie miasta - Gdańsk i Wrocław, musiałam je porównać i przyznaję że choć bardzo mile spędziłam czas w Gdańsku to jednak Wrocław interesuje mnie bardziej i wydaje mi się ciekawszym miejscem dla turysty, ale i też do życia.

gdansk6

gdansk13

A tak z luźnych spostrzeżeń - uwaga na żebrzące babcie. W Sopocie jedna taka wyglądająca na schorowaną staruszkę po wyprostowaniu się i ukazaniu przez moment twarzy okazała się około 30 letnią kobietą, chyba Cyganką. A w Gdańsku przy jednej z bram siedziała na wózku inwalidzkim inna staruszeczka, kiedy wracaliśmy nocą jak już było pusto staruszeczka nagle podniosła się z wózka i pchając go przed sobą rześko i podrygując i chyba coś nawet nucąc odeszła w ciemność.

gdansk11

 

Komentarze (29)

Dodaj komentarz
  • marga77

    Muzeum Solidarności bylo u mnie na pierwszym planie :)
    w Gdansku po raz pierwszy bylam w 2001 roku i bardzo sie zawiodłam, zwłaszcza na Sopocie, szesnaście lat pózniej zakochałam sie w tym miescie i jego niepowtarzalnej atmosferze, ja wychowana i urodzona w miescie portowym, które tez notabene bylo bombardowane przez Anglików, czuje sie doskonale w innych miastach portowych, no dobra Brema mnia dosłownie odrzuciła, a Hamburg uratował port własnie ;) ale taki Hongkong, na ten przykład, pokochałam od kopa :D i tak troche mi zal samej siebie, ze w okolicy tylko jeden marny port mam, który jest jedynie portem nazwany :) ale za niedługo i to sie zmieni :)

    nie rozumiem Chińczyków po co im jakis sztuczny bursztyn, kiedy maja u siebie przepiękny jadeit ...

    będąc w Malborku kilka lat temu, trafiłam akurat na wystawe bursztynu, normalnie wsiąkłam podczas ogladania tych bursztynowych cudów :)

  • ewazdublina

    Marga, nie ze Chinczykom potrzebny ale sprzedaja do innych krajow :)

  • marga77

    wlasnie to mialam na mysli, jakby jadeitu nie mieli ;)

  • tessa37

    Bardzo lubie Gdansk i czesto do niego wracam:) Gdansk-Krakow-Wroclaw, to miasta do odwiedzenia ktorych nie trzeba mnie zbyt dlugo namawiac;)
    Ja zobaczylam Okienko Paniennki, jeszcze zanim przeczytalam ksiazke, mialam wtedy niecale 5 lat, pokazala mi je mieszkajaca wtedy w Gdansku ciocia, a mama opowiedziala w skrocie historie, oczywiscie po powrocie musiala mi te ksiazke wypozyczyc i przeczytac, pare lat pozniej przeczytalam ja sama:)
    Sopot mozna nazwac zbyt snobistycznym i zapelnionym turystami, ale jak piszezsz-ma klimat, ja mam w ogole ogromny sentyment do tych miejsc, od czasu, kiedy jezdzilam tam z mama bedac dzieckiem:) Pozniej odkrywalam Gdansk i okolice na nowo, jako dorosla osoba, uwielbiam Hel, sa tam jeszcze miejsca (po sezonie lub przed), gdzie jest cicho i spokojnie, jest przejmujace i wzruszajace Westerplatte, jest Oliwa i jest Wrzeszcz, jest miejscami nowoczesna i "mloda" Gdynia, polecam tez z calego serca Wyspe Sobieszewska, to rzut beretem od Gdanska:)
    Co do Malborka, to tez zrobil on ogromne wrazenie na H. i nawet kilka dni temu, kiedy w drodze z Colmar bylismy na zamku Hohkönigsburg to padlo porownanie:) Choc Malbork oczywiscie duzo wiekszy:)
    Przy Krzywym Domku dostaje zawsze lekkiego zaburzenia blednika;) I musze koniecznie usiasc i sie czegos napic;)
    Nie wiem, czy niedaleko Dlugiej jeszcze jest bar "Absinthe", jesli tak, to polecam, choc niekoniecznie w nocy jako dyskoteke;)
    Jako dziecko na Dlugiej jadlam najlepsze (wtedy, to bylo jeszcze przed pierwszym pobytem we Wloszech;) lody ever:)

  • Gość: [m] 185.122.132.*

    Bylismy w Muzeum Solidarnosci i WW2 i naprawde muzea sa niesamowite i moj maz , ktory nigdy nie slyszal o Walesie i Solidarnosci zostal wielkim fanem zrywu i Walesy.Architektonicznie oba budynki sa nieziemskie i bardzo nam sie podobaly. Bedac w Gdansku mamy odpowiedz dlaczego nasi budowlancy odniesli taki sukces w Irlandii :-) Lata praktyki w odbudowywaniu... Z drugiej strony jak porownuje Dublin do Gdanska to niestety Dublin wyglada slabo...z marnym transportem publicznym , brakiem normalnych sciezek rowerowych. Ogolne wrazenie jest takie,ze fajnie wlodarze Gdanska wykorzystali unijne dotacje i chwala im za to.

  • Gość: [Monika z Donegalu] 80.233.46.*

    Przepiekny ten Twoj Gdansk. Bylam ostatnio 1.5 roku temu i narobilas mi checi na ponowna wyprawe przy okazji kolejnego pobytu w ojczyznie. Ostatnio podczas pobytu w Gdansku zahaczylam jeszcze calkiem przypadkiem Gdynie Orłowo. Swietne miejsce na dlugi spacer do portu w Gdyni. Molo, klify, las i szum morza :) Ostatnio czesciej wybieram sie w Tatry bedac w ojczyznie, z tesknoty za gorami, ale moze w tym roku udamy sie dla odmiany na Polnoc :) pozdr

  • ewazdublina

    Tessa przy Krzywym Domku akurat usiadlam w knajpce i sie napilam :) Turystow nie bylo specjalnie duzo, dlatego lubie jezdzic poza sezonem. Panienka pokazuje sie w okienku kolo Dworu Artusa o pierwszej ale jakos nigdy tam akurat nie bylam o tej godzinie.

  • ewazdublina

    M, bardzo rzucilo mi sie w oczy w Gdansku i okolicach ze wszedzie sa informacje o dotacjach z unii na dany projekt. Fakt Dublin piekny nie jest ... coz poczac.

  • ewazdublina

    Monika z Donegalu, jadac do Polski staram sie wlaczac opcje: turysta, nie myslec o PIS, aborcji itp... w przyszlym roku na Wielkanoc bede w Lublinie i Zamosci.

  • Gość: [m] 185.122.132.*

    A propos lecialam z powrotem tym samym samolotym co Wy :-) fajna z Was para :-), panienka w czerwonej kurteczce to Ty :-)

  • ewazdublina

    M a nie moglas sie odezwac? ;))

  • Gość: [m] 185.122.132.*

    Zauwazylam Cie w tlumie po odprawie, wiec nawet nie bylo jak ,a w samolocie siedzialam na samym przodzie. Nastepnym razem :-), ( pisalas na fejsie dlatego od razu skojarzylam)...czyli jednak twarzowa czerwona kurteczka :-)

  • ewazdublina

    Szkoda moze nastepnym razem ;)

  • Gość: [dvt] *.as13285.net

    Porownujac Twoje relacje z Wroclawia i Gdanska, jak dla mnie Gdansk to wlasnie petarda :) Super klimat na zdjeciach. I przyznam sie (znowu) do swojej ignorancji: zapomnialam zupelnie, ze Gdansk musial byc po wojnie odbudowany. My Krakowianie bierzemy nasze autentyczne stare miasto 'for granted'.
    Jestem ciekawa jakie konkretnie wina piliscie. Trzymam kciuki za polskie wina, niech im klimat i ekonomia sprzyja, skoro Niemcy, Czesi, Slowacy moga to i Polska moze.

  • ewazdublina

    Dita wina swietne (karta jest pewnie na ich stronie) I az dziw ze ich w sklepach nie ma...I tylko w niszowych restauracjach mozna sprobowac. I w Gdansku I we Wroclawiu bylo super...I przypomnialo mi sie teraz jak przed wyjazdem sluchalam ksiazke Pan samochodzik I czlowiek z ufo w ktorej pan Samochodzik leci do Bogoty, z kraju zza zelaznej kurtyny. Ma jakies pieniadze z delegacji I idac do baru zamawia najtanszy produkt z karty ktory okazal sie pieprzem... na spacerze po miescie nie stac go na taksowke ani obiad. Od razu skojarzylam z inna powiescia w ktorej polska aktorka w czasach komuny leci do Cannes...modlac sie by jedyne rajstopy ktore gdzies wystala nie podarly sie...tak o tym myslalam patrzac na Gdansk teraz, gdzie sklepy sa pelne, ludzie mowia swobodnie po angielsku, jezdza po swiecie, sa wolni. Co za roznica z latami 70-80. Netflix kreci jakis polski serial ktory ma dziac sie w rzeczywistosci w ktorej zwiazek radziecki nigdy nie upadl...

  • tessa37

    1983 Agnieszki Holland:) Tez czekam:) Cos jak The Man In The High Castle.

  • ewazdublina

    Tessa wlasnie:) tylko bez przystojnego Rufusa Sewella;)

  • Gość: [M] 80.233.42.*

    A propos win, to na lotnisku kupila polskie wino Pinot Noire i przyznam,za calkiem zacne.Dawniej okolice Zielonej Gory to byly winnice, a teraz inne regiony wracaja do tradycji.W moich okolicach ,sandomierskie jest 11 winnic,ktore mozna zwiedzic zostac na noc, isc na wine tasting. I to nie sa jakies nowe miejsca,okazuje ,ze przez WW2 byly tam winnice i robili wina.

  • ewazdublina

    A widzisz nie przyszlo mi do glowy sprawdzic wina na lotnisku bo na pewno tez bym kupila.

  • tessa37

    Muszę przyznać że wstydem, że jeszcze nie piłam polskiego wina muszę koniecznie wypróbować następnym razem:)

  • Gość: [Jaro] *.32.bc.stansat.pl

    Piłem polskie wina na studiach i absolutnie nie polecam.

  • ewazdublina

    Jaro ale to pewnie nie takie jakie sa teraz w restauracjach;)

  • tessa37

    Nie, no ja "mamrotow" tez nie miałam na mysli:)

  • Gość: [irish] 176.52.219.*

    lata swietlne temu(za nieboszczki komuny) jezdzilem z kumplami pod namioty do trojmiasta.wsiadalo sie do pociagu w Krakowie okolo 18 wieczorem a rano kapalo w morzu.a miasta sa bardzo ladne....p.s.warto obejrzyc..Kler..graja w Dublinie...widzialem..polecam

  • Gość: [dammar] *.agg9.chf.chf-qkr.eircom.net

    Bylam w Gdansku w 86 albo w 87, za mala bylam by zachwycac sie architektura, ale utkwil mi w glowie pomnik Neptuna pewnie dlatego ze czytalam wtedy Mitologie.
    Druga rzecz ktora pamietam to organy w Gdansku Oliwie. Jakos nie moge ich do tej pory zapomniec, tak ogromne wrazenie na mnie wywarly.
    Sopot tez pamietam, ale jako dziecko inaczej odbieralam takie miejsca. Pamietam ze Sopot mial atmosfere imprez jakie w tamtych latach byly.
    Nie wiedzialam ze Gdansk byl zniszczony przez Rosjan, jakos mi to umknelo.
    Za niedlugo twoj C bedzie lepiej znal historie Polski niz Irlandii :)

  • Gość: [m] 185.122.132.*

    Dublinio zrecenzuj apartament , w ktorym spaliscie. Ja niedlugo znowu jade do Gdanska i sie nad nim zastanawiam.

  • ewazdublina

    M, link do niego jest pod jednym ze zdjec. Lokalizacja SUPER, zaraz na Starym Miescie, komus moze przeszkadac ze to 4 pietra bez windy ale nam akurat nie bo lubimy sie ruszac :) Bardzo ladnie i czysto w srodku. Nie kazdemu sie moze spodobac uklad bo to jest poddasze wiec sciany po skosach, wiem ze sa tacy ktorzy nie lubia tak. W sypialni na gorze mozna sie wyprostowac tylko stojac na srodku lozka ale przeciez tam sie spi a nie chodzi. Mnie osobiscie mieszkanie bardzo odpowiadalo i chetnie bym tam zamieszkala gdybym tam jeszcze pojechala.

  • ewazdublina

    Dammar :)

  • ewazdublina

    Irish niestety nie moglam pojsc kiedy garli Kler w Irlandii ale jakos zobacze...

Dodaj komentarz

© D U B L I N I A
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci